25 października, 2016

Jak opracować plan działania zmiany pracy lub zawodu?

W pierwszym wpisie na tym blogu o tym Jak zmienić zawód i nie zwariować? opisałam kilka etapów, według których, moim zdaniem powinniśmy planować takie przedsięwzięcie. Uzbierałam ich w sumie siedem, chociaż nie wykluczone, że można by je jeszcze bardziej rozdrobnić. Po co? Ponieważ metoda małych kroczków jest najskuteczniejsza. Minimalizujemy ryzyko chaosu. 

Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

21 października, 2016

Ankieta dla Zawodowych Zmieniaczek i nie tylko! :)

Cześć! Fajnie, że jesteś, wiesz? Mam do Ciebie prośbę - gdy znajdziesz chwilę wolnego, weź udział w mojej krótkiej anonimowej ankiecie, która pozwoli mi lepiej dopasować treści na blogu pod Twoje potrzeby i oczekiwania. Ankieta składa się zaledwie z 9 pytań i jej wypełnienie zajmie Ci dosłownie chwilę.


Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

18 października, 2016

Są takie dni...

Czasem jest tak, że wszystko czego się dotkniesz wychodzi beznadziejnie, jakby żyło swoim własnym życiem na przekór Tobie. Czegoś bardzo chcesz, planujesz to, przygotowujesz się najlepiej jak umiesz a mimo to nie udaje Ci się. W dodatku w tym samym momencie walą Ci się na głowę inne rzeczy. I dostajesz po grzbiecie. Tak jakbyś chciała za bardzo. Czy można chcieć za bardzo?

Ponad tydzień temu zapanowała cisza na blogu ponieważ mój laptop wylądował w serwisie. Jedyny komputer to ten w pracy, na którym trudno napisać cokolwiek, z resztą nawet nie ma kiedy. Normalnie mogłabym napisać coś z telefonu, wstawić jakieś zdjęcie ze starszego wpisu i byłoby dobrze, ale telefon podzielił los laptopa i jak dwaj przyrodni bracia wylądowali w naprawie w tym samym czasie.

W między czasie przygotowywałam się ostro do egzaminu praktycznego na prawo jazdy kategorii A. Dzień w dzień popołudniami aż do późnego wieczora i ostatni weekend, pomimo okropnego chłodu, spędziłam na placu manewrowym. Ćwiczyłam jeszcze mocniej, z większą siłą i determinacją niż przez ostatnie trzy miesiące całego kursu. Byłam przygotowana do tego egzaminu celująco. Jedyne, czego mi brakowało to szczęścia.

Dziś miałam ten egzamin i wszystko mi sprzyjało od wczesnego świtu - pogoda się poprawiło (chociaż miało padać od rana, było sucho i ładnie), trafiłam na rewelacyjnego egzaminatora, no wszystko, naprawdę wszystko było super.
Niestety nie zdałam.

Dlaczego? Przecież byłam tak dobrze przygotowana.
Nie zdałam, ponieważ zjadły mnie nerwy a na motocyklu nie możesz być spięta. Ciało musi pracować i współpracować, elastycznie, płynnie, pewnie i zdecydowanie. Inaczej prosisz się o wywrotkę i siniaki, w najlepszym wypadku. I mi właśnie dzisiaj tego zabrakło, bo nie zapanowałam nad własnymi emocjami. No i za bardzo mi zależało. Zdanie za pierwszym razem postawiłam sobie za punkt honoru.

Dzisiaj, gdy odebrałam laptopa z serwisu, pomyślałam, że chcę o tym napisać, pomimo że ma się nijak do zmiany pracy. Ale, jeśli spojrzysz na temat z otwartą głową, zobaczysz jak wiele wspólnego mają ze sobą te dwa tematy.

Gdy trzy lata temu stawiałam swoje pierwsze kroki w nowy zawodzie, niczego nie byłam pewna. To naprawdę była rosyjska ruletka. Możesz być obkuta z tematami po zęby, mieć ustawy i zasady rachunkowości w małym palcu a mimo to, możesz nie znaleźć zatrudnienia, ponieważ nikt nie będzie chciał dać Ci tej szansy. Nikt nie poczuje tzw. chemii do Ciebie i nie będzie chciał ryzykować, zapraszając Ciebie do swojego zespołu. Może tak być. Szczególnie w Polsce osoby zmieniające zawód i zaczynające z nowymi kwalifikacjami od zera, są nadal kiepsko postrzegane. Podchodzi się do nas z ogromnym dystansem, patrzy się na nas raczej jak na kogoś z fanaberią niż na osobę, która wie czego chce a przede wszystkim na osobę, która wykazała się pracowitością, ambitnością i zdecydowaniem oraz skutecznością w realizowaniu celu - zrobiła ten najważniejszy krok - zdobyła nowe kwalifikacje. Zdobycie nowych kwalifikacji wymaga ogromu pracy, wyrzeczeń oraz determinacji. To nie przychodzi samo. Samo też nie zasysa się do naszych głów. My na efekty pracujemy całymi tygodniami. Ale niestety mało kto nadal na takie osoby patrzy w ten konkretny sposób.

Dlatego może się zdarzyć, że po roku czy dwóch, nadal będziesz bez pracy w wybranym, nowym zawodzie. Wtedy powinnaś pomyśleć o wdrożeniu planu awaryjnego, bez którego nie radziłabym w ogóle zaczynać całego procesu.

Dlaczego o tym piszę? Bo chcę pokazać, że może nie być tak kolorowo, jak byśmy tego chciały. Będziemy musiały przełknąć tę gorzką pigułkę. I poradzić sobie z emocjami.
Ja dzisiaj nie wiem jak to zrobić. Jestem sobą rozczarowana. Jedno wiem na pewno - nie można się poddawać. Łatwo powiedzieć, co?

M.
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

04 października, 2016

Planujesz zawodową zmianę? Zacznij udzielać się w grupach społecznościowych Facebook czy Google Plus

Mały kącik, cztery kwadratowe stoliki, na wysokość mniej więcej tych szkolnych, przy każdym krzesła. W tle regały z książkami a na ich czele ogromne biurko. A na nim monitor, taki wielki, jak dawne kineskopowe telewizory. Spotykaliśmy się zawsze w czwartki o 18:00 i przez dwie godziny uczyliśmy się nowych rzeczy. Raz to były zajęcia z komputerów, innym razem fizyka, matematyka albo zajęcia z literatury. Naszym miejscem spotkań była biblioteka dzielnicowa, organizująca różne edukacyjne spotkania dla młodzieży i dorosłych. To były spotkania, które miały dać nam wiedzę na start, zaszczepić zainteresowanie wybranym tematem, pokazać nam nasze słabe strony i kierunki, w którym z powodzeniem moglibyśmy podążać. Dziś czasem zdarza mi się brać udział w takich bibliotecznych klubach książki, które nadal zachowały dla mnie swój niepowtarzalny charakter. Jednak czasy się zmieniły a stacjonarne kluby biblioteczne zostały zastąpione przez grupy na Facebooku czy Google Plus. I dzisiaj chciałabym Was do dwóch z nich zaprosić :)

Pomimo mojego uwielbienia do wszelkich miejsc gromadzących społeczności, grupy omijałam szerokim łukiem. Bo tak. Jakaż byłam głupiutka! Dziś nie wyobrażam sobie dnia bez udziału w którejś z nich. Dlaczego? To proste. Bo lubię ludzi i kontakt z nimi, choć o ile nadal face-to-face jest on dla mnie trudny, tak ten wirtualny po prostu uwielbiam. Daje mi poczucie bezpieczeństwa i jednak pewnego rodzaju ukrycia. Złudne, ale psychika robi swoje.

Do tego przez lata uczyłam się angielskiego, ten język bardzo lubię. Ostatnio zarzuciłam naukę na rzecz innych aktywności, ale do tego wrócę już wkrótce! ponieważ marzy mi się mój własny podcast w języku angielskim! To jeden z celów na 2018 rok :) 

Na co dzień w pracy nie używam angielskiego, dlatego jeśli tylko mam okazję, przełamałam swoją barierę i strach przed obnażeniem językowych niedoskonałości i zaczęłam udzielać się w dwóch grupach: Sassy Entrepreneurs i Fearless Entrepreneurs

https://www.facebook.com/groups/SassyEntrepreneursMastermind/
Sassy Entrepreneurs Facebook Group for Sassy Women

https://www.facebook.com/groups/TAO.Living.Entrepreneurs/
Fearless Entrepreneurs Facebook Group for Fearless Woman








Co mi daje udział w tych grupach?
  • niesamowitego kopa motywacyjnego do działania w zgodzie ze sobą
  • spotkanie różnych osób, dzięki którym poznaję to coraz nowsze i ciekawsze miejsca w sieci
  • mam okazję do zadawania pytań a koleżanki z przyjemnością włączają się do dyskusji i jak trzeba - skopią zadek ;
  • ponieważ to są grupy międzynarodowe, rozmawiamy tam głównie po angielsku, choć obie Panie Założycielki są wspaniałymi Polkami na emigracji i prywatnie gadamy w ojczystym języku
  • ćwiczę swój angielski (choć to nadal kropla w morzu, ale i tak ogromny plus!)
  • wsparcie, o które na co dzień trudno, zwłaszcza gdy najbliżsi przyjaciele nie podążają prywatną ścieżką biznesu
  • wymianę kontaktów

Mogłabym tak wymieniać zalety bez końca, ale to nadal będą moje subiektywne odczucia.
Wiem, że Google Plus też ma swój odpowiednik grup Facebookowych i jeśli ktoś częściej udziela się na Google Plus to tam znajdzie miejsce dla siebie - ja na przykład tam mam swoich wirtualnych moli książkowych :)) tak więc nie jest tak, że ograniczam się tylko do jednego medium.

Dobrze, ale zapytasz o to, jaki związek ma udział w grupach dla przedsiębiorców gdy nie planuje się założenia własnej działalności a tylko zmianę pracy?

Bardzo prosty. Uważam, że w życiu trzeba mieć otwarty umysł. To, że kredki są do rysowania, wcale nie oznacza, że nie można ich wykorzystać do innych zajęć... ;) Tak samo jest z grupami.
Osoby w tych grupach zanim zostały przedsiębiorcami, gdzieś wcześniej pracowały. Zajmowały różne stanowiska, mają przeróżne kwalifikacje i zawodowe doświadczenie, reprezentowały różne branże. To kopalnia wiedzy dla nas!

Od pierwszego wpisu na tym blogu powtarzam w kółko i będę powtarzała do znudzenia, że..

zanim zmienimy pracę czy zawód, zróbmy nasz mały wywiad - nie kupujmy kota w worku bo zwyczajnie szkoda na to czasu i pieniędzy. Dołączmy do różnych grup, pytajmy o interesujące nas branże, potrzebne kwalifikacje, o to jaka jest ta branża, czym się charakteryzuje, czy często są ogłoszenia a może to praca raczej sezonowa?

Zaletą pytania w grupach jest przede wszystkim to, że te grupy są zamknięte i ludzie chętniej się otworzą, napiszą o własnym doświadczeniu, doradzą lub odradzą niż na forum publicznym, ogólnodostępnym, do którego łatwo trafić z wyszukiwarki i dlatego nie wypada za mocno się publicznie otwierać.

A poza tym kto wie jakie szanse otworzą się przed Tobą? :)

A Ty w jakich udzielasz się grupach, niekoniecznie biznesowych, przecież nie samą pracą człowiek żyje!

Powodzenia!
Monika
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)