01 września, 2016

Zaledwie godzina dziennie dzieli Cię od realizacji planów. Przekonamy się?


Ogromne tempo życia i nawał różnych codziennych obowiązków sprawia, że coraz trudniej nam odnaleźć się w tym wszystkim a przede wszystkim znaleźć czas dla siebie. Mamy coraz mniej czasu na nasze ulubione zajęcia a przede wszystkim na sprawy ważne, takie jak nasza zawodowa przyszłość. Bo to pędzące tempo życia również kształtuje nasze biznesowe otoczenie. Zmieniają się potrzeby pracodawców, zmienia się biznes. To wszystko wymusza na nas stałe podnoszenie kwalifikacji, doszkalanie się ale też reagowanie, gdy w firmie zaczyna się kryzys, zapowiadający w bliskiej przyszłości zmiany kadrowe. To moment, kiedy często jest już za późno na to, by przygotować sobie dobre zawodowe lądowisko, bo te zmiany często nas zaskakują. I nagle okazuje się, że za późno zapisaliśmy się na kurs, że niepotrzebnie tak długo odkładaliśmy decyzje o studiach podyplomowych, że dziś moglibyśmy sięgać wyżej i oczekiwać awansu zarówno zawodowego jak i finansowego, gdybyśmy wcześniej mieli plan na naszą przyszłość.

Byłam jedną z tych osób, które nie zareagowały odpowiednio wcześniej. Co mi pomogło pogodzić życie rodzinne i wypalające się zawodowe w zmianie zawodu?
Co więcej mi też zdarza się odkładać sprawy do załatwienia na jak najpóźniej, chociaż dobrze wiem, że co się odwlecze... i zdrowo rozsądkowo, lepiej jest zrobić wszystko to co mamy do zrobienia, chociaż tego nie cierpimy, o czasie, niż odkładać w nieskończoność. Choćby dlatego, ze rzeczy lubią się nawarstwiać a niespodziewane zdarzenia i wydarzenia lubią dziać się wtedy, gdy masz najwięcej roboty...

Poza tym, zadziałał strach. Bardzo trudno było zrobić ten pierwszy krok zmierzający ku zmianie zawodu. Bo jak już powiem jedno słowo, będę musiała doprowadzić rzecz do końca. To był strach przed nieznanym. To był strach przed konsekwencjami - otoczeniem, które nie rozumiało i nie wspierało, wyrzeczeniami finansowymi, w końcu strach przed czasem, bo nigdy nie wiesz tak naprawdę potrwa ta cała procedura zmiany zawodu. Dlatego strach powodował, że nagle miałam milion innych rzeczy do załatwienia, byle by tylko nie zajmować się sobą.

Uwierało mnie to i świadomość braku decyzji (brak decyzji jest najgorszym co możecie zrobić) powodował zmęczenie psychiczne, niezadowolenie, smutek. Tkwiłam w miejscu tylko dlatego, że brakowało mi jaj do podjęcia decyzji. Rezygnacja i wycofanie się z pomysłu to też decyzja! ale ja nie chciałam rezygnować, jednocześnie bojąc się zaryzykować.

Co mi pomogło?
Postanowiłam pewnego dnia, że przeznaczę godzinę dziennie - z zegarkiem w ręku - na to by zająć się tematem. Na początku i tak chciałam wybadać rynek po to by oszacować moje możliwości. Stwierdziłam, że jak zbiorę wszystkie informacje, łatwiej mi będzie zdecydować o dalszej mojej drodze zawodowej.

Godzina dziennie dzieliła mnie od najlepszej decyzji, jaką w życiu podjęłam.

Tylko tyle i aż tyle.

Na czym polega moja metoda godziny dziennie?


Nic odkrywczego, idę o zakład, że nieświadomie w pewnym stopniu ją stosujesz. Spróbuję jednak uporządkować tutaj wszystko tak, żeby było łatwiej od czego zacząć. I jedna prośba - nie trzymaj się sztywno tego, co tutaj napisałam - wykorzystaj moje doświadczenia jako punkt wyjścia do opracowania własnego planu. 

Krok pierwszy - ustal najlepszą porę w ciągu dnia


Zajrzyj do kalendarza i przeanalizuj swój dzień - godzina po godzinie jaki masz rozkład jazdy. Jak ja to zrobiłam? Wydrukowałam z sieci dzienny kalendarz w pdf na cały miesiąc. Następnie rozpisałam sobie cały poprzedni miesiąc od pobudki do położenia się spać - dosłownie godzina po godzinie. Zaznaczyłam również momenty, kiedy zajmuję się pierdułkami typu facebook, prywatna poczta itp. Położyłam szczególny nacisk na takie typowe zjadacze czasu, które, umówmy się, dla nas osobiście nie mają większego znaczenia i ich brak nie odbije się negatywnie na naszym zdrowiu psychicznym za to możemy tylko zyskać na zaoszczędzonym czasie, gdy w to miejsce umieścimy inne, ważniejsze zajęcie. Czyli:
  • pobudka (dzwonek budzika -> faktyczne wypłeznięcie z łóżka ;))
  • poranny spacer z psem - ile zajmuje czasu
  • makijaż i wyszykowanie się do pracy
  • dojazd do pracy
  • praca
  • powrót z pracy (uwzględniając zakupy w drodze do domu)
  • czy po pracy mam jakieś spotkania, jeśli tak to jak często, o której godzinie i ile trwają
  • co robię po powrocie z pracy: spacer z psem, szykowanie obiadu/kolacji, przygotowywanie się na następny dzień do pracy; prywatne zajęcia typu social i emaile, oglądanie dobranocki ;) 
  • zajęcia wieczorne
  • pora, o której idę spać.
Dlaczego tak szczegółowo przeanalizowałam swój dzień? Dlatego, że uznałam, że jeśli ta metoda ma się udać, musi być wpisana na stałe, o żelaznej porze, w kalendarz i nie ma opcji na ustępstwa. Jak raz sobie pofolgujesz, koniec. Już przepadłaś.

Ponieważ jestem rannym ptaszkiem ;) a moje pobudki kręcą się w okół godziny 5.00 rano, to był najlepszy dla mnie czas. Tak więc tradycyjnie pobudka o 5:00, pół godzinny spacer z psem i  po powrocie od razu siadałam do zadania. Nie sprawdzałam poczty. Nie wchodziłam na facebooka. Nie interesowało mnie wstawienie prania czy wyładowanie zmywarki. To była ta żelaza godzina.

Krok drugi - spisz wszystkie pomysły, od których według Ciebie powinnaś zacząć.


Ok, masz już ustaloną porę dla siebie. Kup sobie fajny zeszyt i kolorowe cienkopisy. Albo załóż wirtualnego bloga (zamkniętego dla otoczenia) albo załóż konto na serwisach oferujących usługi planowania (np. Evernote) i spisuj wszystko, co przyjdzie Ci do głowy. Na początek powinnaś zrobić badanie rynku. 
Pomocny będzie wpis o tym Jak zmienić zawód i nie zwariować oraz Moje mocne i słabe strony, do których Ciebie zachęcam. A w skrócie co zrobić? Przeanalizować potencjalne zawody, które Ciebie interesują. Ich branżę. Firmy. Dotrzeć do osób na tych stanowiskach i zasięgnąć u nich języka. Oszacować koszty związane z pozyskaniem nowych kwalifikacji. To dużo pracy, którą powinnaś mieć wcześniej określoną i usystematyzowaną. I właśnie od tego powinnaś zacząć. Moim zdaniem daj sobie na to cały tydzień. Nie myśl o tym, że Twoje notatki na początku będą odrobinę chaotyczne albo bardzo chaotyczne. To nie ważne. Na porządki przyjdzie odpowiednia pora później. Najpierw musisz mieć co porządkować.

Krok trzeci - porządkowanie notatek.


Wiesz już co masz robić, więc teraz nadszedł czas na porządki. Dałaś sobie tydzień na spisanie zadań. Po tygodniu zostaw swoje notatki na dzień lub dwa i zajmij głowę innymi rzeczami. Wróć i jeszcze raz wszystko przeczytaj. Po co? Po to, żeby zweryfikować swoje pomysły - może okazać się, że część spraw w zasadzie masz załatwionych i wcale nie trzeba ich powielać.

Pogrupuj zadania w obszary a obszary ułóż chronologicznie. Np. 1. robię listę zawodów. 2. zbieram informacje o tych zawodach., 3. docieram do osób na tych stanowiskach, które mogą opowiedzieć mi o wadach i zaletach. 4. Ustalam źródła i metody zdobycia kwalifikacji - kursy, szkolenia e-learning, studia podyplomowe... i tak dalej.

Krok czwarty - terminy.


Każde zadanie musi mieć swój termin ważności. Ponieważ masz na nie tylko godzinę dziennie, ustal sobie realnie, że na przykład na każdy przeznaczasz w sumie 7 dni. Albo 14 dni. Ale trzymaj się tego. Jeśli wyrobisz się wcześniej - super. Jeśli nie zmieścisz się to... hm.... albo nie przykładasz się, a to źle wróży, albo źle oszacowałaś poziom trudności. Musisz o tym pomyśleć.

Krok piąty - Sprawdzam!


Żeby ta metoda miała sens, musisz sprawdzać swoją pracę i mierzyć efekty. Musisz być dla siebie szefem i uczciwie przed sobą raportować. Tylko to pozwoli Ci przekonać się o tym, że każdego dnia i tygodnia jesteś bliżej celu. A to motywuje i dodaje energii. Działaj!

Dlaczego uporządkowanie naszych działań w taki właśnie sposób jest istotne?
Dlatego że pozwala nam nad sobą zapanować, bez szkody dla naszego codziennego życia, rodziny i przyjaciół. Umówmy się, zawsze tę godzinę dziennie jesteśmy w stanie wygospodarować - dzięki aplikacjom mobilnym możemy to robić jadąc autobusem!

Poza tym, efekty motywują a po pewnym czasie taki plan dnia powoduje, że te zajęcia wchodzą Ci w nawyk. Z czasem sama zobaczysz, że ta godzina dziennie stała się Twoim osobistym rytuałem. Tylko musisz dać sobie szansę zacząć.... :)

A jak masz chwilę wolnego i chciałabyś czasem otrzymać ode mnie list, zapisz się :)





powered by TinyLetter

Powodzenia!
Monika
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz:)