22 września, 2016

Wielozadaniowość - wada czy zaleta?

Czasem mam takie chwile, kiedy zazdroszczę osobom skoncentrowanym na jednym obszarze. Mają swój ulubiony ogródek tematyczny, są mu od lat wierni i niczego więcej im do szczęścia nie potrzeba. Tak sądzę. I zazdroszczę im tego czasami. Bo mają spokój i czystą głowę. Moją głowę w kółko coś rozprasza.


Kilka razy nawet próbowałam robić sobie detoks - wybrałam na daną chwilę tylko jedną dziedzinę, z którą w tamtym momencie było mi najbliżej a całą resztę zamknęłam w szafie. Efekt? Bardzo szybko moje myśli wędrowały w te zakazane rejony, bardzo szybko zaczynałam tęsknić. Bardzo szybko docierało do mnie, że na nic próba oczyszczenia umysłu z tematów nadprogramowych, ponieważ im bardziej zaprzeczam ich obecności, tym bardziej mi ich brak. Wielozadaniowość jest jak rzep, który przykleja się do Ciebie na wieczność i w kółko kłuje i uwiera. Jest strasznym rozpraszaczem, który potrafi porządnie wymęczyć umysł.

Ale muszę przyznać jedno. Wielozadaniowość nie raz uratowała mi skórę, pomogła dotrwać do przysłowiowego pierwszego i była jak ten kapok, utrzymujący moją głowę na powierzchni wody.

Czy warto więc być wielozadaniowym?

I tak, i nie. Przede wszystkim warto wiedzieć, że jest to cecha, która musi trafić w człowieku na podatny grunt. Moim zdaniem nie każdemu grozi wielozadaniowość, są osoby, którym nie raz zazdrościłam, mocno skoncentrowane na jednym wiodącym dla nich temacie, które konsekwentnie realizują się w tym obszarze. A moim zdaniem wielozadaniowości nie da się nauczyć. To, jak ja rozumiem wielozadaniowość, to efekt wiecznie głodnego umysłu, podążającego za nowymi wyzwaniami. Bo ciągle czujesz niedosyt czegoś nowego. W każdym projekcie widzisz nowy obszar, który chcesz poznać bliżej. Chcesz patrzeć na temat holistycznie, z otwartym umysłem a nie koncentrować się tylko na jednym wybranym aspekcie, bo od pozostałych jest reszta zespołu.

I tak, dlatego na przykład będąc lektorem języka włoskiego, nauczyłaś się tworzyć proste aplikacje mobilne, żeby stworzyć aplikację dla swoich uczniów, która wspomoże ich w nauce. Przy okazji nauczyłaś się działania w social mediach, żeby być bliżej tych, których już uczysz, ale też dotrzeć do tych, którzy jeszcze nie wiedzą o Twoim istnieniu. W końcu zgłębiasz techniki sprzedażowe, żeby lepiej negocjować z potencjalnymi dużymi klientami. A tak w ogóle to byłoby miło nauczyć się htmla, żeby postawić sobie prostą stronę internetową, bo przecież w dzisiejszych czasach każdy potrzebuje tej wirtualnej wizytówki dla swojego biznesu.

Ja też dosyć często czuję się tak jakbym była od wszystkiego. Z jednej strony jestem księgową i uwierz mi, ta praca pozwala mi odpocząć od wszystkiego. Naprawdę! Z drugiej strony, gdy nie księguję, pomagam mniej technicznym koleżankom założyć blogi, moderuję forum, szykuję prospekty dla firm z nami współpracujących, tworzę plany programów lojalnościowych w oparciu o moje wieloletnie doświadczenie w obszarze zarządzania społecznościami.

I mam świadomość tego, że moje CV wygląda jak wesołe miasteczko. Dla wielu osób jest to kompletnie niezrozumiałe postępowanie. I w pewnym sensie mają rację. Ale ja jestem zadowolona z mojej wielozadaniowości. Dlaczego?

Dzięki mojej wielozadaniowości często jestem częścią wspaniałych projektów. Robię tylko to co lubię, co zawsze mnie ciekawiło i co jest głęboko we mnie - tworzę relacje. Relacje między firmami. Relacje między klientami a firmą. Relacje między użytkownikami zamkniętej społeczności. 


Moja wielozadaniowość nie raz uratowała mi skórę i pozwoliła dotrwać do przysłowiowego pierwszego.
Moja wielozadaniowość sprawiła, że dziś patrzę na biznes moich klientów z zupełnie innej strony. Bardzo często ja nie tylko ich księguję, ja również pomagam im w wymyśleniu nowych produktów czy usług, pokazuję jak wybranymi technikami społecznościowymi można zwiększyć sprzedaż.

Wielozadaniowość ma też wadę, ogromną.
  • nie pozwala Ci skupić się na jednym obszarze
  • ciągle Ciebie rozprasza
  • powoduje, że łapiesz kilka srok za ogon, pracujesz przy różnych projektach i w zasadzie w każdym z nich jesteś jedną nogą - pytanie jak długo można tak ciągnąć, zachowując jak najwyższą jakość?
  • jesteś postrzegana jak człowiek orkiestra - a wiadomo, jak ktoś jest do wszystkiego.... 
  • i najważniejsze z najważniejszych - wielozadaniowość męczy.

Zaleta wielozadaniowości?

Gdy dobiłam do miejsca, w którym musiałam podjąć decyzję mojej dalszej przyszłości zawodowej, był moment, na który większość z nas trafia - w głowie miałam czarną pustkę, nie miałam bladego pojęcia co mam ze sobą zrobić. Którędy pójść. Co ze sobą zrobić. W momencie, gdy siedzisz jak wół, gapiąc się pustym wzrokiem w ścianę, a jedyne co kołacze Ci po głowie to myśl, że przecież do emerytury masz jeszcze ponad trzydzieści lat... 

Wtedy uznałam, że muszę zacząć od początku, czyli:

  • wypisałam na kartce wszystko to, co umiem i czego nauczyłam się przez lata - wszystko wypisałam bardzo szczegółowo, niemal w punktach i podpunktach, bo każda umiejętność wiąże się z innymi, mniejszymi, ale istotnie ważnymi
  • następnie podzieliłam na grupy tematyczne
  • zrobiłam też punkt nadprogramowy - wypisałam sobie cechy nowego miejsca pracy - jak powinno wyglądać i jaki mieć charakter, żebym czuła się w nim dobrze? 
  • zaczęłam przypisywać te umiejętności, które są najbliższe wizji mojego nowego miejsca pracy.
Zajęło mi to kilka kartek A4. Naprawdę podeszłam do tematu bardzo szczegółowo. I zostawiłam wszystko na kilka dni. Po kilku dniach wróciłam do tych moich zapisków. W ten sposób, małymi kroczkami doszłam do decyzji, która okazała się być jedną z najlepszych w moim życiu.

Nie wiem na ile Tobie pomoże taka wewnętrzna dyskusja z samym sobą. Mi bardzo pomogła.
I pamiętaj - nie ma złotego środka. Wszystko ostatecznie musimy wypracować sami.

A jeśli masz mętlik w głowie to przeczytaj mój post o tym Jak zmienić zawód i nie zwariować? to dobre, gdy naprawdę nie wiesz od czego zacząć :)

Powodzenia!
Trzymam za Ciebie kciuki!
Monika
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz:)