15 września, 2016

Moje pierwsze trzy lata w nowym zawodzie - wpis bardzo osobisty

Nadchodzi jesień, z roku na rok przybiera nowe oblicze, jest tak bardzo inna niż ta, którą pamiętam z dzieciństwa. Dziś jest ciepła, bardzo ciepła, mniej kolorowa. I będzie ciepła prawie do samego końca a potem nadejdzie zima i ochłodzi się z dnia na dzień, zaskakując tym każdego z nas. I zawsze wtedy myślę sobie, że przecież od dziecka wiem o tym, że po jesieni będzie zima a mimo to ten chłód równie mocno mnie za każdym razem zaskakuje. Wtedy też myślę sobie o tym, że tak samo jest w naszej pracy, pod skórą czujemy nadchodzące zmiany, mimo że nadal nie do końca potrafimy je jeszcze nazwać i ubrać w odpowiednie ciuszki. Ale czujemy je i powstaje wtedy pytanie - co z tym przeczuciem zrobisz? Co zrobisz z zapowiadającymi się zmianami?

Możesz nie robić nic i ciągnąć ten schemat do samego końca aż zmiana stanie się faktem i wylądujesz na bruku. No. W powiatowym urzędzie pracy, w najgorszym przypadku. Ale też możesz zakasać rękawy i wypiąć się na zmianę, przejmując nad nią kontrolę. I można to zrobić na wiele sposobów.

Po trzech latach jestem zupełnie inną osobą. Jestem pewniejsza, silniejsza, jestem lepsza! I bardziej świadoma. Jestem wdzięczna. 


Dziś, gdy jesień zagościła na dobre, myślę sobie o tej jesieni trzy lata temu. O jesieni pełnej strachu, niepewności i lęku o moją przyszłość, o finanse, o mnie samą. Pamiętam jak biłam się z myślami. Bo wiedziałam, że dłużej nie dam rady pracować w tamtej branży, z tamtymi ludźmi, z ciągle takimi samymi projektami, widząc w kółko te same twarze na koktajlach networkingowych. Miałam dość tego, że każdą kreatywną myśl w zespole zabijają budżety tworzone przez osoby, które o projektach internetowych nie miały bladego pojęcia. Miałam dość osób, dla których dywagacje o wyższości ciemnej butelkowej zieleni nad tą jaśniejszą są sensem dnia a przez to gubią wizję projektu całościowo. Miałam dość. Ulało mi się. Zmiana była konieczna. Weszłam w wiek, w którym to był dla mnie ostatni gwizdek.

Przez wakacje zaczęłam robić kursy. Na jesieni zaczęłam szukać pracy. Znalazłam ją dopiero przed Bożym Narodzeniem, ale znalazłam! Kopiąc się z koniem, sukcesywnie dążyłam do wyznaczonego celu.

Dziś jestem na etapie, w którym mogę przebierać w ofertach. Dziś jestem na etapie, w którym swobodnie mogę prowadzić moją małą działalność gospodarczą. Dziś jestem na etapie, w którym mogę powiedzieć, że nareszcie jestem na właściwym zawodowym miejscu. Dziś jestem na etapie, w którym z dziką radością realizuję się w innych zawodowych obszarach, bez ciśnienia i napięcia. Dziś, będąc księgową z wyboru, realizuję się nadal w obszarze zarządzania społecznościami, bo to lubię jako moje hobby ale nie mam ciśnienia na zarabianie tym kanałem. 

Dziś jestem na etapie, w którym czuję, że nareszcie wszystko jest na właściwym miejscu a ja nie jestem rozdarta pomiędzy księgowość i finanse, które szalenie lubię a zarządzanie społecznościami, które są częścią mnie ale w taki sposób nieskażony ciśnięciem na zarabianie. Dziś mogę z powodzeniem realizować się w obu obszarach.

A w tym wszystkim piękne jest to, że jeszcze wiele przede mną :) A ja mam nadal chęć na to, by sięgać po więcej, jestem głodna! Zawodowo głodna! :)

Dzięki zmianie zawodu moje zawodowe życie nabrało innego, lepszego i ciekawszego wymiaru. Jestem za to wdzięczna. Jestem wdzięczna, że mój wewnętrzny upór nie pozwolił mi się poddać na żadnym z etapów, a przeszłam ich wiele, bardzo trudnych.

I Ciebie do tego zachęcam.

Może nie od razu tak radykalnie, nie musisz od razu zmieniać zawodu, żeby przekonać się o tym, która droga jest właściwa dla Ciebie. Możesz zacząć stopniowo, od zmiany pracy ale na zupełnie nowe stanowisko. Możesz zacząć na razie tylko od zmiany branży. Sposobów jest wiele, ważne są dwie rzeczy:

1. Musisz zacząć

2. Musisz rozłożyć tę zmianę na wiele lat


A przede wszystkim - nie poddawaj się. Zrealizuj plan do samego końca.

Powodzenia!
Monika

Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz:)