29 września, 2016

Blog ma Facebooka! :)

Zakładając kilka miesięcy temu blog nie planowałam zakładania profilu społecznościowego dla bloga ani na Facebooku, ani na innym portalu społecznościowym. Przez długi czas sądziłam, że treści, które publikuję, jeśli zdobędą swoich czytelników, to na pewno nie z Facebooka. To medium wydawało mi się przez długi czas bardziej odpowiednie dla rozrywkowych tematów niż dla związanych z życiem zawodowym i karierą. Ale od czego są Facebookowe grupy wsparcia? :)
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

27 września, 2016

Zmiana pracy, zawodu czy własna działalność?

Co jakiś czas słyszę od koleżanek słynne zdanie: "Mam dość mojej pracy. Muszę coś zmienić bo zwariuję". Wtedy pytam: "Dlaczego więc nie zmienisz?" A odpowiedź najczęściej jest taka sama: "Bo nie wiem co." No właśnie. Bo nie wiem co. I w sumie to naturalne. W większości przypadków do radykalnych decyzji trzeba dojrzeć. I albo gdzieś w Tobie tli się ta iskierka przedsiębiorczości, która bardzo chce, żebyś ją w końcu uwolniła, wtedy zaczynasz dążyć do niezależności zawodowej i finansowej, albo zmiana ogranicza się wyłącznie do zmiany pracy. Rzadko kiedy zawodu. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego tak bardzo boimy się radykalnych zmian?

Bo mamy małe dzieci.
Bo mamy kredyty.
Bo biznes nadal patrzy na osoby zmieniające zawód bardzo ostrożnie i sceptycznie.
Bo w kraju o gigantycznych obłożeniach dla firm, szczególnie tych nowo powstałych, cholernie trudno jest szybko osiągnąć próg rentowności.
Bo boimy się porażki i tego, że będziemy musiały przyznać się do błędu.

Wiesz co?
Chrzań to!

Kiedy warto zmienić pracę?

Pomijam aspekty finansowe i towarzyskie. Czasami, jeśli jesteś w miejscu z perspektywami rozwoju, wykonujesz pracę, którą bardzo lubisz i która daje Ci wiele radości, niezadowalające aspekty czy gorsze relacje wśród współpracowników da się znieść. Przez jakiś czas. Przynajmniej ja tak mam. Dla mnie cholernie ważne są relacje w pracy. Ważniejsze od wynagrodzenia. Jestem w stanie zaakceptować niższe wynagrodzenie i zakotwiczyć w firmie na dłużej dla ludzi, dla świetnego szefa, który przy okazji będzie moim autorytetem. Dla zadań, które pozwolą mi realizować siebie. Ale to ja. Ja mogę sobie pozwolić na takie ustępstwa, ponieważ moja etatowa praca nie jest jedyną moją pracą i ewentualne różnice w wynagrodzeniu uzupełniam współpracując w innym miejscu. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy może sobie na to pozwolić, dlatego nie podążaj słowo w słowo za mną :) Ja daję Ci wskazówkę, Ty musisz z niej zrobić swoją osobistą armatę.

No więc kiedy warto zmienić pracę? 
Zawsze wtedy, gdy czujesz, że twoja praca jest nużąco powtarzalna i schematyczna. Ale uwaga - każda praca jest schematyczna i powtarzalna, bo z góry mamy określone obowiązki i one są stałe dla każdego dnia. Dlatego kluczowym słowem tutaj jest nużąca. 

Jeśli dotarłaś do etapu, w którym robisz wszystko inne byle nie robić swoich zadań jak najdłużej to powinna Ci się zapalić czerwona lampka. Uważam, że w każdej pracy przy dobrych relacjach z przełożonym i współpracownikami można uelastycznić zadania do wykonania i co jakiś czas je delikatnie zmodyfikować. Umysł lubi się uczyć. Człowiek lubi się uczyć. Ale jeśli w żaden sposób nie możesz wprowadzić do swoich zadań niczego nowego a obecny zakres powoduje, że jesteś coraz bardziej znudzona, czas na zmiany. Długo tak nie pociągniesz.

Wtedy warto zacząć rozglądać się za nowym miejscem pracy. Ale korzystając z okazji zmiany, tym razem zrób to inaczej. Połącz pracę z zainteresowaniami. Określi branże Ci bliskie. Może lubisz biżuterię albo kosmetyki? Może prowadzisz blog o jeździe na rolkach? Może lubisz gotować?

Określ temat Tobie bliski a na tej podstawie branżę. Wybierz dwie, trzy branże. Następnie wejdź na portale z ogłoszeniami o pracę i przyjrzyj się ogłoszeniom w tych branżach. Na razie nie określaj stanowiska. Wybierz tylko lokalizację i branżę. Sprawdź kogo szukają. Przeanalizuj te ogłoszenia pod kątem warunków zatrudnienia. Dopiero na końcu przeanalizuj ogłoszenia pod kątem proponowanych stanowisk pracy.


Dlaczego tak?
Dlatego, że otwierasz się w ten sposób na zupełnie nowe sytuacje. Może się okazać, że w tej branży nikt nie poszukuje akurat osoby na stanowisko, które obecnie zajmujesz, ale! poszukują osoby na stanowisko, do którego pasują Twoje umiejętności. Dlaczego by nie spróbować w ten sposób posmakować czegoś nowego? Niech to będzie nowa przygoda życia a nie powielanie doświadczenia, które już zdobyłaś. Niech to będzie coś zupełnie nowego, co da Ci kopa i motywację do nauki i być może wywinduję Ciebie znacznie wyżej na drabinie kariery niż dotychczasowe stanowisko.

Myślę, że warto patrzeć na różne aspekty naszego życia niestandardowo.

Kiedy warto zmienić zawód?

Wtedy, kiedy docierasz do sytuacji opisanej w akapitach wyżej. Ale też wtedy, kiedy widzisz, że Twoja branża coraz gorzej funkcjonuje. Albo zabrnęłaś już tak wysoko, że wyżej się nie da, czyli osiągnęłaś szczyt swoich zawodowych możliwości w tym miejscu.
Może więc czas zmienić zawód? Jak się do tego przygotować opisałam w poście Jak zmienić zawód i nie zwariować.

Kiedy warto rozpocząć własną działalność gospodarczą?

Zawsze wtedy, kiedy Ciebie na to stać! :) Poważnie. Nie bez powodu mówi się, że na start potrzebujesz tyle oszczędności, które pozwolą Ci przetrwać co najmniej dwa lata funkcjonowania firmy. Bo pierwsze dwa lata są kluczowe. To czas kiedy popełniasz najwięcej błędów, uczysz się swojego biznesowego otoczenia, testujesz różne grupy klientów, sprawdzasz cenniki i uczysz się godzić nową trudną rzeczywistość z domem i rodziną.

Niezależność finansowa jest złudna, szczególnie na początku. Czasowa? Również. Owszem, w idealnych warunkach pracujesz kiedy chcesz i gdzie chcesz, ale zanim te idealne warunki nastąpią, pracujesz niemal non stop siedem dni w tygodniu. Bo musisz wypracować skalę, która musi rozpędzić się jak kula śniegowa, dopiero wtedy będziesz mogła pracować jak, kiedy i gdzie chcesz. 

Kiedy warto rozpocząć własną działalność?

Kiedy masz pomysł na biznes i wiesz na podstawie badań rynku, że Twoje produkty lub usługi znajdą odbiorców.
Kiedy masz już zbudowaną grupę potencjalnych klientów, na przykład czytelnicy bloga albo forumowicze na Twoim osobistym forum czy w grupie na Facebooku.
Kiedy znasz rynek i rzeczywiście znasz się na tym co planujesz ludziom sprzedać - klienci błyskawicznie wytkną Ci bubla. Wchodząc z nimi w interakcję sprzedażową, postaw na jakość.
Kiedy masz przynajmniej podstawowe pojęcie o tym jak analizować dane sprzedaży i zakupów, żeby na ich podstawie mądrze w przyszłości podejmować współprace przy nowych zleceniach.

Moim zdaniem, przygodę z własną działalnością najlepiej jest rozpocząć po roku - daj sobie ten czas na spokojne zbudowanie zaplecza - zbadanie rynku i analizę wyników, dotarcie do miejsc, w których są Twoi potencjalni klienci. Oszacowanie kosztów związanych z uruchomieniem firmy.
Jedno jest pewne, nie spiesz się, jeśli nie musisz :)

A Ty, którą z opcji byś wybrała, gdybyś miała teraz zdecydować? Co jest Ci bliższe?

Powodzenia!
Monika
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

22 września, 2016

Wielozadaniowość - wada czy zaleta?

Czasem mam takie chwile, kiedy zazdroszczę osobom skoncentrowanym na jednym obszarze. Mają swój ulubiony ogródek tematyczny, są mu od lat wierni i niczego więcej im do szczęścia nie potrzeba. Tak sądzę. I zazdroszczę im tego czasami. Bo mają spokój i czystą głowę. Moją głowę w kółko coś rozprasza.

Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

15 września, 2016

Moje pierwsze trzy lata w nowym zawodzie - wpis bardzo osobisty

Nadchodzi jesień, z roku na rok przybiera nowe oblicze, jest tak bardzo inna niż ta, którą pamiętam z dzieciństwa. Dziś jest ciepła, bardzo ciepła, mniej kolorowa. I będzie ciepła prawie do samego końca a potem nadejdzie zima i ochłodzi się z dnia na dzień, zaskakując tym każdego z nas. I zawsze wtedy myślę sobie, że przecież od dziecka wiem o tym, że po jesieni będzie zima a mimo to ten chłód równie mocno mnie za każdym razem zaskakuje. Wtedy też myślę sobie o tym, że tak samo jest w naszej pracy, pod skórą czujemy nadchodzące zmiany, mimo że nadal nie do końca potrafimy je jeszcze nazwać i ubrać w odpowiednie ciuszki. Ale czujemy je i powstaje wtedy pytanie - co z tym przeczuciem zrobisz? Co zrobisz z zapowiadającymi się zmianami?

Możesz nie robić nic i ciągnąć ten schemat do samego końca aż zmiana stanie się faktem i wylądujesz na bruku. No. W powiatowym urzędzie pracy, w najgorszym przypadku. Ale też możesz zakasać rękawy i wypiąć się na zmianę, przejmując nad nią kontrolę. I można to zrobić na wiele sposobów.

Po trzech latach jestem zupełnie inną osobą. Jestem pewniejsza, silniejsza, jestem lepsza! I bardziej świadoma. Jestem wdzięczna. 


Dziś, gdy jesień zagościła na dobre, myślę sobie o tej jesieni trzy lata temu. O jesieni pełnej strachu, niepewności i lęku o moją przyszłość, o finanse, o mnie samą. Pamiętam jak biłam się z myślami. Bo wiedziałam, że dłużej nie dam rady pracować w tamtej branży, z tamtymi ludźmi, z ciągle takimi samymi projektami, widząc w kółko te same twarze na koktajlach networkingowych. Miałam dość tego, że każdą kreatywną myśl w zespole zabijają budżety tworzone przez osoby, które o projektach internetowych nie miały bladego pojęcia. Miałam dość osób, dla których dywagacje o wyższości ciemnej butelkowej zieleni nad tą jaśniejszą są sensem dnia a przez to gubią wizję projektu całościowo. Miałam dość. Ulało mi się. Zmiana była konieczna. Weszłam w wiek, w którym to był dla mnie ostatni gwizdek.

Przez wakacje zaczęłam robić kursy. Na jesieni zaczęłam szukać pracy. Znalazłam ją dopiero przed Bożym Narodzeniem, ale znalazłam! Kopiąc się z koniem, sukcesywnie dążyłam do wyznaczonego celu.

Dziś jestem na etapie, w którym mogę przebierać w ofertach. Dziś jestem na etapie, w którym swobodnie mogę prowadzić moją małą działalność gospodarczą. Dziś jestem na etapie, w którym mogę powiedzieć, że nareszcie jestem na właściwym zawodowym miejscu. Dziś jestem na etapie, w którym z dziką radością realizuję się w innych zawodowych obszarach, bez ciśnienia i napięcia. Dziś, będąc księgową z wyboru, realizuję się nadal w obszarze zarządzania społecznościami, bo to lubię jako moje hobby ale nie mam ciśnienia na zarabianie tym kanałem. 

Dziś jestem na etapie, w którym czuję, że nareszcie wszystko jest na właściwym miejscu a ja nie jestem rozdarta pomiędzy księgowość i finanse, które szalenie lubię a zarządzanie społecznościami, które są częścią mnie ale w taki sposób nieskażony ciśnięciem na zarabianie. Dziś mogę z powodzeniem realizować się w obu obszarach.

A w tym wszystkim piękne jest to, że jeszcze wiele przede mną :) A ja mam nadal chęć na to, by sięgać po więcej, jestem głodna! Zawodowo głodna! :)

Dzięki zmianie zawodu moje zawodowe życie nabrało innego, lepszego i ciekawszego wymiaru. Jestem za to wdzięczna. Jestem wdzięczna, że mój wewnętrzny upór nie pozwolił mi się poddać na żadnym z etapów, a przeszłam ich wiele, bardzo trudnych.

I Ciebie do tego zachęcam.

Może nie od razu tak radykalnie, nie musisz od razu zmieniać zawodu, żeby przekonać się o tym, która droga jest właściwa dla Ciebie. Możesz zacząć stopniowo, od zmiany pracy ale na zupełnie nowe stanowisko. Możesz zacząć na razie tylko od zmiany branży. Sposobów jest wiele, ważne są dwie rzeczy:

1. Musisz zacząć

2. Musisz rozłożyć tę zmianę na wiele lat


A przede wszystkim - nie poddawaj się. Zrealizuj plan do samego końca.

Powodzenia!
Monika

Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

11 września, 2016

Passion for Social - nowy cykl tematyczny o zarządzaniu społecznościami na blogu

Gdy w 2008 roku rozpoczęłam moją przygodę z forumową społecznością, nie przypuszczałam wtedy jak wiele w moim prywatnym i zawodowym życiu zmieni ta praca. To był czas, kiedy w Polsce community management dopiero raczkował a wydawnictwo, dla którego pracowałam, było jednym z pierwszych, które zatrudniło w pełnym wymiarze pracownika do zarządzania społecznością. Wtedy bardzo dużo nauczyłam się od Kelly Parker, która zarządzała społecznością PC World w Stanach Zjednoczonych, jako Community Manager tamtejszej społeczności, udzielała mi wielu cennych rad na temat relacji z użytkownikami, specyfiką forum, kwestiami technicznymi. Opowiadała o różnych sytuacjach kryzysowych, jakie mogą mieć miejsce i z jakimi ona wtedy musiała się zmierzyć.

Niby praca etatowa, ale bardzo szybko wsiąkłam w to nasze forum. Zaczynałam bardzo wcześnie, kończyłam bardzo późno. Niby po godzinach pracy a mimo to wciąż na forum, wciąż z moimi Moderatorami robiliśmy wszystko co mogliśmy i co potrafiliśmy, żeby działo się dobrze.

Oczywiście bywało różnie. Kłóciliśmy się, spieraliśmy, jak w życiu wśród znajomych. Ale wtedy udało mi się zebrać zespół, który w sytuacjach kryzysowych postępował według złotej zasady: jeden z wszystkich, wszyscy za jednego.

W między czasie Community Management pojawiał się na innych forach i portalach, ale nie zadomowił się u nas na dobre. Nie zdążył. Szybko zalała go moda na social media. Obserwowałam to zjawisko z niemałym wewnętrznym buntem. Nagle zaczęli się pojawić "social media ninja", którzy o zarządzaniu społecznościami nie mieli bladego pojęcia a ich jedynym "atutem" była umiejętność obsługiwania Facebooka czy Twittera. Minęły lata, zanim i w tym obszarze Ci "ninja" zrozumieli, że social media to nie tylko wrzucenie kilkunastu wpisów tygodniowo na różne kanały, ale powrót do korzeni, czyli do zarządzania społecznościami, które udało im się zgromadzić na tych kanałach. I dziś wygrywają Ci, którzy to rozumieją i nauczyli się, że do ludzi trzeba wyjść z czymś więcej niż wpisem zakończonym tzw. call to action ..

Dlatego że zarządzanie społecznościami online, według mnie, to animowanie ich, to słuchanie ich głosu, to bycie z nimi na tyle na ile się da, to wsiąknięcie między nich. Nie da się animować społeczności nie znając jej i jej potrzeb. Z czasem dobierasz tematykę pod konkretne preferencje swoich ludzi. Bo poznając ich zaczynasz rozumieć ich osobisty kierunek rozwoju, w których chcesz uczestniczyć. Dajesz im do czytania to, co lubią, czym się interesują, nie odwrotnie. Zaczynasz rozumieć, że w dużym stopniu to Ty jesteś dla nich a nie oni dla Ciebie.

Naturalnie z czasem właśnie z tej społeczności wyłaniasz swoje prawe ręce do pomocy :)  Często za sukcesem forum czy fanpage stoi sztab ludzi, ludzi w większości wyłonionych z tej konkretnej społeczności. Ludzie, którzy niejednokrotnie nie znają się w realu, pochodzą z różnych części kraju, czasem zza granicy, angażują siebie i swój czas, swoją wiedzę i energię w de facto Twoje miejsce.
I to jest bardzo piękne.

Dlaczego o tym piszę na blogu o zmianie zawodu? Ponieważ pomimo to, że rzeczywiście zmieniłam zawód i branżę, to moje zaangażowanie w społeczności pozostało. Bardzo wiele znajomości zawartych dawno temu, w tamtej pracy przetrwało do dziś, mało tego, powstało nowe miejsce, nasze własne, na którym możemy kontynuować plan, rozwijać się i pielęgnować nasze znajomości. Nadal dołączają nowe osoby i choć tematyka pozostała ta sama, nasza nowa społeczność zmieniła się, bo wirtualny świat się zmienił.

Tym wpisem chciałabym Ci pokazać, że pewne radykalne zmiany wcale nie muszą oznaczać całkowitego odcięcia się od dawnego życia. Poza tym, to że mam nową pracę, którą szalenie lubię, nie oznacza, że od tej chwili moje życie kręci się tylko w okół finansów. Powiem więcej, jestem szczęściarą, ponieważ nie dość, że bardzo lubię moją główną pracę, to nadal mogę rozwijać się w obszarze, do którego od lat mam sentyment i który dostarcza mi wiele radości, nowych znajomości ale też daje głowie odetchnąć od tych wszystkich ustaw i księgowych zagadnień.

Tym wpisem chciałabym też rozpocząć cykl społecznościowy, kto wie, może właśnie jesteś na tym etapie poszukiwania sposobu na swoje nowe życie zawodowe i obszar zarządzania, animowania społeczności oraz social media będzie tym dla Ciebie?

Pamiętaj, wygrywają Ci, którzy zawsze po tej drugiej stronie barykady dostrzegą człowieka. Biznes oparty na relacjach jest silniejszy niż ten nie uwzględniający uczuć i emocji odbiorców. Podobnie jest w pracy. 
Dlaczego tak uważam? dlatego że ostatecznie na forum czy do grup wracamy dla ludzi, nie dla tematyki, a wiele osób o tym zapomina, naprawdę i to bardzo, bardzo widać.

W ramach tego społecznościowego cyklu Passion for Social będę dzieliła się z Tobą profilami i społecznościami, wartymi śledzenia, od których wiele możesz się nauczyć, ale też, przy okazji, może odkryjesz w nich coś dla siebie?
Podsumowując, jeśli interesuje Ciebie tematyka zarządzania społecznościami i social media - to cykl Passion for Social jest dla Ciebie.

A jeśli masz pytania to pisz śmiało w komentarzu, postaram się pomóc :) 

Dołącz do Zmieniaczek! zapraszam!





powered by TinyLetter

Powodzenia!
Monika
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

01 września, 2016

Zaledwie godzina dziennie dzieli Cię od realizacji planów. Przekonamy się?


Ogromne tempo życia i nawał różnych codziennych obowiązków sprawia, że coraz trudniej nam odnaleźć się w tym wszystkim a przede wszystkim znaleźć czas dla siebie. Mamy coraz mniej czasu na nasze ulubione zajęcia a przede wszystkim na sprawy ważne, takie jak nasza zawodowa przyszłość. Bo to pędzące tempo życia również kształtuje nasze biznesowe otoczenie. Zmieniają się potrzeby pracodawców, zmienia się biznes. To wszystko wymusza na nas stałe podnoszenie kwalifikacji, doszkalanie się ale też reagowanie, gdy w firmie zaczyna się kryzys, zapowiadający w bliskiej przyszłości zmiany kadrowe. To moment, kiedy często jest już za późno na to, by przygotować sobie dobre zawodowe lądowisko, bo te zmiany często nas zaskakują. I nagle okazuje się, że za późno zapisaliśmy się na kurs, że niepotrzebnie tak długo odkładaliśmy decyzje o studiach podyplomowych, że dziś moglibyśmy sięgać wyżej i oczekiwać awansu zarówno zawodowego jak i finansowego, gdybyśmy wcześniej mieli plan na naszą przyszłość.

Byłam jedną z tych osób, które nie zareagowały odpowiednio wcześniej. Co mi pomogło pogodzić życie rodzinne i wypalające się zawodowe w zmianie zawodu?
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)