25 sierpnia, 2016

Strategia poszukiwania nowej pracy-nie idź na żywioł!

Są w życiu pewne sytuacje, w których nie warto iść na żywioł. Wiele osób, szukając nowej pracy, ogranicza się wyłącznie do wysyłania CV. Te osoby po prostu siadają przed komputerem i wysyłają swoje CV w odpowiedzi na każde ogłoszenie, które spełnia przynajmniej to jedno podstawowe kryterium: stanowisko. A już to, czy te osoby spełniają oczekiwania pracodawcy jest drugorzędne. Bo jakoś to będzie. Nie rób tego. Nie idź na żywioł. Chyba że faktycznie chcesz, żeby jakoś Ci się żyło. Chcesz? Ja niekoniecznie.

Patrząc na to, ile czasu średnio spędzamy w pracy, warto jest zrobić wszystko co w naszej mocy, by trafić do miejsca i na stanowisko, które będzie spełniało znaczną część naszych oczekiwań. Do pracy, do której będziemy szli z przyjemnością, albo przynajmniej neutralnie i ze spokojem w duszy, ale na pewno nie z wściekłością i ociąganiem się, bo przecież jakoś to będzie...

Dlatego uważam, że w tej konkretnej sytuacji jaką jest znalezienie nowej pracy, powinnaś mieć opracowaną strategię. Plan działania, który spowoduje, że:
  • skrócisz czas poszukiwań do minimum - mi, w rekordowym czasie udało się w ciągu jednego miesiąca zamknąć temat poszukiwań pracy podpisaniem umowy,
  • znajdziesz pracę, którą polubisz
  • zdobędziesz nową umiejętność :) 
Moja propozycja strategii poszukiwania pracy

Etap I - kryteria wyboru potencjalnej firmy, czyli gdzie chciałabym pracować


Kryteria, które powinnaś przygotować to:

Lokalizacja
Wielkość firmy
Stanowisko
Zakres obowiązków
Forma zatrudnienia

Lokalizacja
W siedzi znajdziecie mnóstwo ogłoszeń. Według najnowszych danych GUS, bezrobocie spadło a pracownicy znowu dyktują warunki. Znowu mamy rynek pracownika a nie pracodawcy. To oznacza, że nawet jeśli aplikujesz na podstawowe stanowiska, masz w czym wybierać. Więc wybierz mądrze i z głową.

Gdy zaczynałam poszukiwania pracy wypisałam sobie kryteria determinujące to, czy odpowiedziałam na ogłoszenie czy je sobie odpuściłam. Dla mnie, przede wszystkim, ważna jest odległość siedziby od mojego miejsca zamieszkania. Kiedyś, gdy wchodziłam na rynek pracy 15 lat temu, nie miało to większego znaczenia. Zdarzało się, że dojazd do pracy zajmował mi godzinę w jedną stronę z przesiadkami. To nic. Zawsze miałam książkę w torebce i mp3 z ulubioną muzyką. W efekcie zdarzało się, że docierałam do domu przed 19:00, ponieważ często moja praca wymagała zostania trochę dłużej.

A dziś? Dziś za bardzo cenię sobie przestrzeń na moje życie osobiste. Dziś, ważny jest dla mnie czas po pracy, wystarczy że i tak w pracy spędzamy średnio 3/4 naszego życia. Dziś ważna jest dla mnie równowaga i czas na moje ulubione zajęcia.

Dlatego zawsze zaczynam od określenia odległości od firmy do miejsca mojego zamieszkania. Wyznaczam dzielnice i tego się trzymam. Nie ma zmiłuj. To jest jedno z tych kryteriów, które jest żelazne i nie podlega negocjacji nawet gdyby mi zaproponowano podwójną stawkę oczekiwanego wynagrodzenia :)


Jak to wygląda w praktyce? Normalnie. Gdy widzę ogłoszenie, w którym nie zawsze jest podany adres firmy, odszukuję jej stronę internetową i sprawdzam adres. Blisko? blisko. Spełnia kryterium odległości? Spełnia. Ok, to sprawdzamy dalej.

Wielkość firmy
Po ponad 15 latach pracy, z czego znaczną większość spędziłam w międzynarodowych korporacjach, dziś szukam firm mniejszych, bardziej hermetycznych, lokalnych, może nawet rodzinnych? Zawsze w trakcie rozmowy o pracę zadaję pytanie o to jaka jest rotacja wśród pracowników. Rekruterzy najczęściej nie są przygotowani do odpowiedzi na takie pytanie i szybko zorientujesz się czy mają coś do ukrycia, ile chcą powiedzieć. W mojej obecnej firmie bardzo podoba się to, że znaczna część pracowników to wieloletni pracownicy. Poważnie. Firma działa od niemal 20 lat i większość chwali się prawie takim stażem pracy. Idealne miejsce. Dla mnie to ważna informacja, dla Ciebie też być powinna ;)
Ale żeby nie było - mam zadatki na korposzczura ;) dobrze czuję się w międzynarodowym środowisku, ale  zwyczajnie wypaliłam się i nie kręci mnie ani open space, 15 minutowe działowe burze mózgów czy tempo w jakim w tych firmach się żyje. Co kto lubi. W małych firmach najczęściej nie masz ścieżki awansu i zazwyczaj ciągniesz do końca na tym stanowisku, które zajęłaś przyjmując ofertę pracy. Mi to jednak nie przeszkadza. I znowu - co kto lubi :)

Stanowisko 
Druga sprawa to stanowisko. Są osoby, które mają tendencję do zaniżania własnych kwalifikacji i nagle ze stanowiska np. koordynatora sekretariatu aplikują na asystentkę bo ... czemu nie? No choćby dlatego nie, ponieważ to oznacza wycofanie się i przerobienie kolejny raz tej samej ścieżki w dodatku bez gwarancji na szybki awans w strukturach firmy. Albo ostatnio rozmawiałam ze znajomą programistką, która była na stanowisku programisty a aplikowała na młodszego programistę. Bez sensu. Nawet jeśli odrzucenie takiej oferty wydłuży czas poszukiwań, nie umniejszaj swoich kwalifikacji. Szkoda czasu.

Zakres obowiązków
Zawsze, ale to zawsze czytaj uważnie zakres obowiązków. Ono mówi wiele. Ja, na przykład, jeśli widzę informację o tym, że "i inne prace zlecone przez przełożonego" - odrzucam takie ogłoszenie w przedbiegach. Bo inne to znaczy jakie? Jestem księgową i jeśli mój pracodawca wpadnie na pomysł zlecenia mi odśnieżania chodnika przed siedzibą firmy to mieści się to polecenie w tych "innych pracach zleconych przez przełożonego"? Traktujmy siebie poważnie.

Czasem jest tak, że zakres obowiązków jest bardzo szczegółowo opisany, czasami to kilka bardzo ogólnych zdań, z których nie wiele wynika. Jeśli zostaniesz zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną i w ogłoszeniu nie było zbyt wielu szczegółów - dopytaj koniecznie. Przed wyjściem z domu przygotuj sobie listę pytań i dopytaj, przed podjęciem ostatecznej decyzji o przyjęciu bądź odrzuceniu oferty pracy, musisz mieć pełen obraz miejsca, w którym spędzisz co najmniej najbliższe miesiące.

Jeśli widzisz, że nie spełniasz co najmniej 3/4 opisanego zakresu obowiązków - odpuść sobie. Ty będąc pracodawcą, też nie przyjęłabyś nikogo, kto nie ma oczekiwanego doświadczenia niezbędnego dla pracy na danym stanowisku. To jest biznes. Poza tym, szkoda Twojego czasu ;)

Forma zatrudnienia i czas zatrudnienia
W tym momencie musisz odpowiedzieć sobie na pytanie o to, co Ciebie zadowoli - czy idziesz na żywioł i łapiesz każdą z możliwych ofert, czy trzymasz się swoich wytycznych. Znajdziesz wiele ogłoszeń, w których jest poszukiwany pracownik na zastępstwo - na pół roku, rok, półtora. Musisz zdecydować, czy takie ogłoszenie jest dla Ciebie odpowiednie. Mi by się nie chciało. Więc je z miejsca odrzucałam.

Druga sprawa - forma zatrudnienia. Etat? zlecenie? samozatrudnienie? Wszystko zależy od oferty - ja nigdy nie miałam ciśnienia na etat ale też zawsze trafiałam na uczciwych pracodawców i nieraz pomimo braku etatu moja umowa gwarantowała mi płatny urlop czy inne bonusy. Wszystko zależy od dobrej woli obu stron.

Etap II - gdzie szukać ogłoszeń o pracę, czyli jak znaleźć pracę?

O tym gdzie szukać pracy obszernie rozpisałam się w poprzednim wpisie:  Jak znaleźć nową pracę? Czyli sposoby na online i offline. Polecam, tam znajdziesz wiele wskazówek wartych rozważenia.

Etap III - analiza ogłoszenia, wysyłka, baza ogłoszeń na które odpowiedziałam


Analiza ogłoszenia to przede wszystkim kryteria, o których napisałam na początku.
W tym miejscu natomiast chciałabym Ci zasugerować czas odpowiedzi na ogłoszenie - zwróć uwagę na to, że zdecydowana większość ogłoszeń pojawia się w serwisach do południa. Na każde ogłoszenie pracodawca otrzymuje setki odpowiedzi. To oznacza, że liczy się czas i reakcja. Dlatego zawsze staraj się wysłać swoją aplikację najlepiej w ciągu pierwszych czterech godzin od chwili publikacji. Tak, to oznacza siedzenie w serwisie i śledzenie ofert ;) ale opłaca się. Przetestowałam na własnej skórze.

W czasie, gdy wysyłałam ogłoszenia wieczorami albo w weekendy to odzew był znikomy. Gdy spięłam się i wysyłałam ogłoszenia rano - telefony rozdzwaniały się jak szalone. Wniosek prosty? Pierwsze o co musisz się postarać to to, by zostać zauważoną. Czyli wysłać swoje CV najpóźniej w pierwszej dobie od publikacji. Z każdym kolejnym dniem Twoje szanse bardzo maleją.

Druga rzecz to treść ogłoszenia. Ponieważ nie sposób jest zapamiętać wszystkie firmy i szczegóły oferty, na którą odpowiedzieliśmy opracuj sobie system archiwizacji. Po co? Po to, żeby dobrze przygotować się do spotkania rekrutacyjnego, gdy firma zaprosi Ciebie na spotkanie. Nigdy, ale to nigdy nie idź nieprzygotowana.

Jak ja archiwizuję ogłoszenia o pracę? Bardzo prosto - mam folder w dokumentach, w którym lądują screen shoty z ogłoszeniem. Plik w formacie .jpg zapisuję zawsze tak samo: nazwa stanowiska_firma_data wysłania odpowiedzi.

Taka archiwizacja spełnia jeszcze drugą ważną rolę - statystyczną. Pozwala mi śledzi liczbę ofert, na które odpowiedziałam, no i mam czarno na białym, z ilu miejsc nie dostałam i już nigdy nie dostanę odpowiedzi :) 

Etap IV -  czas oczekiwania


Szczerze? Jeśli nikt nie oddzwoni w ciągu tygodnia to marne szanse na to, że w ogóle zadzwoni. Choć czasem się zdarza. Nie mniej jednak dwa tygodnie to maksimum. Po dwóch tygodniach zapomnij o tej firmie i o tym ogłoszeniu.

Etap V - spotkanie rekrutacyjne i negocjacje


Już raz to napisałam ale jeszcze powtórzę - na spotkanie rekrutacyjne zawsze idź przygotowana. Przed spotkaniem spróbuj wybadać klimat firmy, spróbuj dotrzeć do innych osób (np. poprzez Linkedin), zapytaj czy stawiają na bardziej formalny czy nieformalny strój. Nie mniej jednak klasyka gatunku zawsze się sprawdza. Nigdy na rozmowę kwalifikacyjną nie poszłam w dżinsach.
Poza tym miej przygotowane pytania, np. właśnie o rotację w firmie, szczegóły dotyczące zakresu Twoich obowiązków, możliwości awansu i plan ścieżki kariery dla tego stanowiska. To ważne, bo pokazuje pracodawcy, że poważnie podchodzisz do jego oferty.
I nie bój się negocjować. Masz swoje oczekiwania finansowe, przed spotkaniem zawsze miej ustalone widełki do negocjacji i trzymaj się tego. Jeśli firma bardzo będzie chciała zbić Twoje wynagrodzenie, niech dorzuci bonus. Wtedy obie strony zyskują. 

Etap VI - podpisanie umowy

Dobrą praktyką jest, gdy firma podpisuje porozumienie. Polega to na tym, że w momencie, gdy jesteś na wypowiedzeniu ze swojej obecnej firmy i na przykład czas wypowiedzenia zakłada trzy miesiące, takie porozumienie zabezpiecza zarówno Twoje interesy, jak i Twojego przyszłego pracodawcy.


Zdaję sobie sprawę z tego, że to co właśnie opisałam w wielu sytuacjach może mieć nie wiele wspólnego z rzeczywistością. Bo co zrobić, gdy mieszkasz w malutkiej miejscowości a w Twojej najbliższej okolicy jedynym miejscem pracy do pobliski sklep? Wiem. Ale też chciałabym, abyś posłużyła się moimi radami jako szablonem, który zmodyfikujesz na bazie własnych doświadczeń i sytuacji życiowej. Wielu osobom na starcie brakuje takiego właśnie punktu zaczepienia jak te moje wskazówki powyżej. Nie bój się powywracać je do góry nogami. I pamiętaj, złoty środek nie istnieje a wszystko co w życiu mamy jest wynikiem naszej własnej pracy.

Jeśli masz chęć, podziel się ze mną swoją historią, w komentarzu albo pisząc do mnie na adres jakzmieniczawod@gmail.com

I pamiętaj, zawsze masz wybór. Robić nic albo sięgnąć po nowe.

Powodzenia!
Monika






powered by TinyLetter
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz:)