16 sierpnia, 2016

Jak znalazłam swoją pierwszą pracę w nowym zawodzie?

Lata świetlne temu ;) pierwszą pracę etatową znalazłam z ogłoszenia w papierowym wydaniu gazety. Tak, celowo podkreślam fakt, że był to papier, ponieważ było to dawno temu a CV wraz z listem motywacyjnym wysyłało się na poczcie. I teraz wyobraź sobie ile wydawaliśmy na same znaczki pocztowe i koperty? Średni czas oczekiwania na odpowiedź to były, uwaga... trzy miesiące! Nieźle, prawda? Mi szczęśliwie udało się tę pracę znaleźć w trzy miesiące od momentu kiedy zaczęłam rozsyłać swoje CV, ale wielu moich znajomych nie miało tyle szczęścia i czekało znacznie dłużej.

Dziś, dzięki internetowi, nie dość, że czas oczekiwania skraca się do dwóch tygodni, to w zasadzie jedynym kosztem aplikowania do pracy jest koszt połączenia internetowego i Twój czas. Tak. Twój czas też kosztuje :) Do tego dochodzą różne możliwości dotarcia do potencjalnego pracodawcy, co kiedyś w zasadzie ograniczało się do dwóch rozwiązań: albo odpowiadasz na ogłoszenie zamieszczone w gazecie, albo chodzisz po firmach i zostawiasz swoje CV na recepcji, licząc że może ktoś z kadr przychylnie spojrzy na taką nadprogramową przesyłkę.

Dziś mamy znacznie więcej możliwości i w zasadzie "only the sky is the limit", dlatego grzechem byłoby z nich nie skorzystać. Poza tym, czasami warto odłożyć osobiste uprzedzenia na bok - gra toczy się o Twoją przyszłość, jeśli więc nie drzwiami to oknem!

A jak to było w moim przypadku?
Po zdobyciu nowych kwalifikacji i z przysłowiową trójką z przodu ;) powiedzmy sobie szczerze - jeśli nie masz znajomości ani wcześniej przygotowane stanowisko na Ciebie nie czeka to jedyne co Ci pozostaje to przebicie głową muru przy odrobinie szczęścia.

Ja nie miałam znajomości. Ale jako urodzona byczyca wiedziałam, że skoro postawiłam wszystko na jedną kartę to teraz nie mogę się poddać. Musiałam sama wyważyć sobie drzwi.

Krok pierwszy - CV i list motywacyjny


Po odebraniu certyfikatu potwierdzającego nowe kwalifikacje siadasz i bez ściemy redagujesz albo piszesz na nowo swoje CV i list motywacyjny. W sieci znajdziesz wiele szablonów, ale nie ma żadnego, który byłby niezłym wsparciem w Twojej nowej sytuacji - nie łudź się. To moment, w którym jesteś skazana na siebie samą i choćbyś miała zalewać się łzami, siadasz i piszesz. Dobrze wiem, że pisanie o sobie, o swoich mocnych stronach jest trudne, ale musisz to zrobić i tyle. Więc zrób to dobrze.

Daj sobie czas. Każdy dokument po napisaniu trzeba odłożyć na dzień lub dwa do szuflady i wrócić do niego na świeżo. Zawsze wtedy wychodzą punkty do poprawki, to naturalne. Poza tym, czas sprzyja temu, by w Twojej głowie powstał nowy obraz i to co chciałabyś opowiedzieć o sobie pracodawcy.

Jedno jest w tej sytuacji kluczowe: Twoje dokumenty aplikacyjne muszą być spójne i spójnie przekazać nowemu pracodawcy, że to właśnie Ciebie powinien zatrudnić.

Pamiętaj, że pomimo tego że startujesz na nowe stanowisko bez doświadczenia, nie jest tak, że nie masz doświadczenia w ogóle. Masz go dużo! Umówmy się, wszystkie stanowiska w konkretnych branżach mają wspólne mianowniki. Musisz się na nich skupić i je uwypuklić. 
Ja aplikowałam do pracy jako młodsza księgowa w biurze rachunkowym. Poza zakresem obowiązków typowych dla tego stanowiska, bardzo ważny był np. kontakt z klientem, smykałka organizacyjna, punktualność i terminowość. Były to cechy kluczowe dla mojej poprzedniej branży i jak się okazało, w obecnej również są cenione. Dlatego zanim zabrałam się za pisanie CV i listu motywacyjnego, rozpisałam sobie wszystkie moje umiejętności i zdolności zdobyte w poprzednich pracach, a które można z powodzeniem przekuć na to nowe stanowisko.

Krok drugi - strategia


To jest ta chwila, w której CV i list motywacyjny są gotowe i czekają do wysłania. W tej chwili musisz opracować plan działania, dzięki temu będzie Ci łatwiej mierzyć efekty całego procesu, ale też zaczniesz zbierać argumenty, które za  jakiś czas pozwolą Ci podjąć decyzje o kontynuowaniu poszukiwań, albo o zaprzestaniu. Bo poza gotowością do działania, równie ważne jest to, żeby wiedzieć kiedy powiedzieć dość. Ale to jeszcze nie ten moment :)

Moja strategia wyglądała mniej więcej tak - żeby zwiększyć swoje szanse, postanowiłam działać dwutorowo. Po pierwsze przygotowałam bazę biur rachunkowych z danymi kontaktowymi. O ile dobrze pamiętam, na początek było tych biur rachunkowych 20. Założyłam sobie, że muszą być w miarę blisko mojego domu zamieszkania - nie chciałam dojeżdżać do pracy na drugi koniec miasta, ale mieszkam w dużym mieście, w którym można na takie kryterium sobie pozwolić.

Jak już bazę biur rachunkowych miałam gotową, napisałam list przewodni, w którym w kilku zdaniach opisałam cel mojego kontaktu. Załączyłam CV i list motywacyjny i wysłałam. Tak, drżały mi ręce. Tak, czułam się okropnie, bo ja nie z takich, ale tu chodziło o moją przyszłość. A przecież po drugiej stronie nikt mnie nie znał, więc co złego mogło mi się przytrafić? W najgorszym wypadku mój mail trafi do spamu :)

Po drugie, równolegle przeglądałam ogłoszenia z ofertami pracy na popularnych portalach. Wysyłałam, owszem i uwaga - w żadnym wypadku nie spełniałam kryteriów przedstawionych w ogłoszeniu, ponieważ nie miałam doświadczenia... I kółko się zamykało. Ale co tam. Słałam i tak.

Jak myślisz, która z opcji zadziałała w moim przypadku? Ta pierwsza.
Na dwadzieścia wysłanych zapytań, odezwały się dwa biura, z czego w jednym z nich zostałam zatrudniona. Od chwili kiedy zaczęłam szukać pracy do momentu zatrudnienia minął w sumie miesiąc. 

Długo być może. Choć ja uważam, że to rewelacyjny wynik jak na moją ówczesną sytuację.
Może udałoby się szybciej, gdyby nie to, że dobre dwa tygodnie straciłam na tropienie nowych ogłoszeń z ofertami pracy. Może gdybym wcześniej miała gotową strategię poszukiwania pracy, ten czas byłby krótszy. Może tak, może nie. Jedno wiem na pewno - zawsze, bez względu na to, na jakim etapie swojej zawodowej kariery jesteś - zawsze miej strategię i jasno określone miejsce, do którego ta strategia ma Ciebie doprowadzić.

Krok trzeci - czas 

Wszystko ma swoje granice. Niestety, jak już wcześniej napisałam, w życiu trzeba wiedzieć, kiedy powiedzieć dość. Robisz to w chwili, kiedy wiesz, że poruszyłaś wszystkie zakamarki tego świata, wyczerpałaś wszystkie możliwości i więcej na tym etapie z siebie nie wyciśniesz. Wtedy mówisz dość.

Ja tak zrobiłam. Musiałam. Z jednej strony wynikało to z sytuacji finansowej - oszczędności się kurczyły, a frustracja związana z brakiem zatrudnienia i perspektyw rosła w zastraszającym tempie. Do tego dochodził przedłużający się stres i brak pewności jutra. Dlatego kategorycznie założyłam sobie, że jeśli w ciągu trzech miesięcy nie znajdę zatrudnienia, wrócę na łono dawnej branży.
Bardzo tego nie chciałam, głównie dlatego, że naprawdę odnalazłam się w tym moim nowym zawodzie, który szalenie lubię i teraz nie wyobrażam sobie, żeby pracować gdzieś indziej pełno etatowo.

Takim kompromisem, który próbowałam zawrzeć z losem, było stanowisko w dawnej branży ale żeby mój zakres obowiązków był powiązany z finansami. Startując w nowe, bądź przygotowana na różne opcje. W ten sposób elastyczniej odpowiesz na sytuację, która Ciebie spotkała i z mniejszym stresem i przykrością poradzisz sobie z tą, którą zastałaś.

Krok czwarty - plan B


Nie idź na żywioł w żadnym przypadku. To kiepskie rozwiązanie, strata oszczędności i czasu. Ja, jak już wiesz, miałam swój plan B, choć na szczęście nie musiałam wcielać go w życie, ale gdybym go nie miała to dopiero byłabym w czarnej rozpaczy. Pamiętaj, że te nowe kwalifikacje często można wykorzystać w dawnej branży - kwestia tego, jak je umiejętnie zaadoptujesz do nowej roli :) 

Ten wpis potraktuj jako wstęp do kolejnego, w którym już na konkretnych przykładach opiszę Ci wszystkie narzędzia online i offline, z których korzystałam. Napiszę ich wady i zalety z mojej perspektywy, może dzięki temu wybierzesz coś dla siebie :)

A tymczasem zacznij myśleć nad strategią dla siebie :) Jeśli będziesz potrzebowała wskazówek, pisz na jakzmieniczawod@gmail.com

Dołącz również do innych zmieniaczek :)






powered by TinyLetter

Trzymaj się,
Monika


Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz:)