22 kwietnia, 2016

Piątkowy FreeStyle #4

Witajcie! Z okazji tego, że mamy piąteczek, wracam do Was z kolejnym piątkowym FreeStylem :) i z nowym słówkiem. W ubiegły piątek zmierzyliście się ze zwrotem: to be in charge of . Zanim poznacie kolejne słówko, sprawdźcie ile zapamiętaliście przez ten tydzień :)


Revision:
Wstaw brakujące wyrazy w puste pola: promotion, responsible.
Since his .........., Michał is ................. for managing our team
The word for today 4
department
description: a section of a company that manage one type of work, for example finance deparment, human resources department.
example sentence:
New employee should go to the HR deparmetn forst to sign a contract. 
Ćwiczenie:
Odpowiedz na pytanie:
Where in your company do you usually keep all invoices? 
We keep them in an accounting .......
Good luck and see you next Friday! :)
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

19 kwietnia, 2016

5 powodów, dla których warto mieć profil zawodowy na LinkedIn

LinkedIn to portal dla profesjonalistów. Jeśli nie masz jeszcze w tym portalu swojego profilu zawodowego, to polecam Ci rejestrację tam i aktywne korzystanie z portalu. Zarejestrowałam tam swój profil zawodowy w czasach, kiedy LinkedIn był jeszcze po angielsku, mało znany w Polsce. Jak się później okazało, jestem jednym z użytkowników, którzy zarejestrowali się z Polski jako pierwsi i pamiętają czasy, kiedy LinkedIn był w bardzo ograniczonej funkcjonalnie wersji. Kiedy zakładałam swój profil, nie było takich opcji jak grupy czy profile firmowe, za to portal był jedną wielką wyszukiwarką c.v.
Bardzo lubię ten portal i z czystym sumieniem mogę powiedzieć Wam, że w moim odczuciu warto mieć tam swój zawodowy życiorys. Poprzez ten portal nawiązałam wiele ciekawych zawodowych znajomości i regularnie otrzymuję oferty pracy.
W dzisiejszym wpisie chciałam podsumować zalety posiadania swojego profilu zawodowego na LinkedIn. Przydaje się zarówno dla osób pracujących w oparciu o umowy o pracę, jak również samozatrudnionych.

1. Daj się znaleźć - rekruterom i headhunterom

Od pewnego czasu zauważyłam, że rekruterzy chętniej i aktywniej korzystają z LinkedIn w poszukiwaniu kandydata odpowiadającego założeniom ich oferty pracy. Dlatego uważam i gorąco zachęcam do stworzenia profilu zawodowego na tym portalu społecznościowym dla profesjonalistów, właśnie po to, by zwiększyć swoje szanse na zdobycie nowej pracy. Wszyscy wiemy, że tradycyjna rekrutacja jest mało skuteczna - średnio jeśli nie wyślesz swojej aplikacji w ciągu maksymalnie 48 godzin od pojawienia się ogłoszenia o pracę, szanse na zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną maleją drastycznie. Zwłaszcza jeśli masz bardzo popularne i powszechne stanowisko, takie oferty cieszą ogromnym zainteresowaniem, co z resztą jest zrozumiałe. Przetestowałam to na sobie - każde zaproszenie na rozmowę w sprawie pracy pochodziło od firmy, w przypadku której udało mi się wstrzelić ze swoją aplikacją w ciągu 24 - maksymalnie 48 godzin.

Uważam, że szczęściu trzeba pomagać i stwarzać różne okazje, które pozwolą nam zrealizować nasze plany.

Dlatego jeśli planujesz zmienić pracę (albo zawód), załóż profil na LinkedIn i postaraj się o to, żeby był w miarę szczegółowo wypełniony. Ważne jest, żeby uzupełnić w nim informacje istotne dla Twojej ścieżki kariery. Jeśli więc wiesz już konkretnie jakie stanowisko Ciebie interesuje, w swoim profilu przedstaw swoje dotychczasowe obowiązki w taki sposób, by pasowały potencjalnym zadaniom na nowym stanowisku w nowej pracy. To bardzo ważne.
Jak nie raz przeglądam z czystej ciekawości różne profile, widzę, że wiele osób publikuje tam praktycznie całą ścieżkę swojej kariery. W sumie dobrze, bo czemu nie? to miejsce przecież po to powstało. Ja jednak uważam, że powinno się przygotować swój życiorys zawodowy w taki sposób, żeby nie zarzucić rekrutera niepotrzebnymi informacjami, tylko przedstawić mu to, czego poszukuje. Na przykład jesteś specjalistą ds. social media i poszukujesz podobnego stanowiska, pozostaw w swoim CV tylko te prace, które były powiązane z obszarem social media czy marketingu. Stanowisko asystentki banku zajmowane 10 lat temu to na tym etapie Twojej kariery uważam zbędna informacja. Twój życiorys powinien być jak menu w dobrej restauracji - zbyt wiele pozycji do wyboru tylko wnosi niepotrzebny chaos i utrudnia rekruterowi podjęcie decyzji o tym czy warto nawiązać z Tobą kontakt. Przecież każde dane w każdej chwili można uzupełnić, prawda?

2. Budujesz sieć kontaktów zawodowych i biznesowych, docierasz do rekruterów

Profil LinkedIn działa trochę jak Facebook ale w obszarze zawodowym. Ludzie wymieniają się wizytówkami, wzajemnie zapraszają do swoich sieci kontaktów. Na portalu dzielicie się różnymi ciekawymi wiadomościami ze swojej branży. Dzięki regularnemu śledzeniu tablicy na LinkedIn można dowiedzieć się o wielu ciekawych informacjach, które w innych okolicznościach przeszłyby niezauważone. Taka sieć kontaktów przydaje się również w pracy - łatwiej znaleźć osobę do współpracy przy projekcie lub rozpuścić wśród znajomych informację o wakacie w pracy.

Co ważne, mając swój profil zawodowy, jeśli szukasz pracy, możesz wykorzystać do tego również ten portal. Korzystając z wbudowanej wyszukiwarki, wyszukujesz rekruterów i headhunterów według lokalizacji i nawiązujesz z nimi kontakt. Pisząc do nich wiadomość, opisujesz poszukiwane stanowisko i branżę, kilka słów o swoim dotychczasowym zatrudnieniu, możesz wspomnieć o motywacji do zmiany pracy. Być może któraś z tych osób właśnie prowadzi projekt zgodny z Twoimi oczekiwaniami. A nawet jeśli w tej chwili nie prowadzi to nic nie szkodzi, za dzień lub miesiąc to może się zmienić, nigdy nie wiadomo.

3. Możesz zakładać grupy tematyczne, powiązane z Twoją branżą

Kilka lat temu na portalu pojawiła się możliwość tworzenia grup tematycznych - obecnie naprawdę jest w czym wybierać! Zdecydowanie większa część z nich to grupy prowadzone w języku angielskim, ale jeśli nie znasz tego języka, są duże szanse na to, że znajdziesz coś wśród polskich grup.
Udział w takiej grupie zawodowej na LinkedIn jest ważny na każdym etapie naszego zawodowego rozwoju - raz, że poznajesz nowe osoby, dwa, wymieniasz się informacjami, możesz zapytać członków grupy o pomoc w rozwiązaniu swojego problemu, zyskujesz wskazówki odnośnie dalszej ścieżki swojej kariery zawodowej. Naprawdę opcji jest mnóstwo i bardzo zachęcam Ciebie do udziału w takich grupach. To zawsze ciekawe doświadczenie i nauka czegoś nowego.
Może się zdarzyć, że nie ma jeszcze grupy w temacie, który Ciebie interesuje. Nic trudnego, załóż ją! Załóż grupę, zacznij zapraszać do niej innych użytkowników portalu i wspólnie podnoście swoje kwalifikacje zawodowe. Nigdy nie wiadomo co dobrego wyniknie z administrowania taką grupą a co ciekawe, to zawsze będzie dobrze wyglądało w Twoim CV :)

4. Możesz założyć profil swojej firmie i prezentować swoje usługi lub ofertę produktową

W pierwszej wersji profil firmowy na LinkedIn był zwykłą wizytówką firmy, dziś, dzięki wielu ciekawym opcjom, firma nie dość, że może komunikować się z każdym (użytkownicy portalu mogą śledzić profile firmowe i obserwować treści udostępniane przez te profile), to jeszcze w ramach profilu firmowego można w ciekawy sposób przedstawić swoje usługi i ofertę produktową. Atrakcyjnie zarządzany profil może przynieść firmie wiele korzyści biznesowych i według mnie, w wielu branżach i wielu przypadkach znacznie lepiej mieć profil firmowy na LinkedIn niż na Facebooku. Ale o tym kiedy indziej :)

5. Śledzisz rynek, zmieniające się warunki pracy, jesteś na bieżąco

Dla mnie LinkedIn to również w pewnym sensie lupa zawodowa - nauczyłam się korzystać z niego w taki sposób, by śledzić zmiany i nowości. I tak, na przykład, staram się co jakiś czas prześledzić stanowiska pracy w poszukiwaniu nowych nazw, obserwuję różnice w zakresach obowiązków w ramach tego samego konkretnego stanowiska i analizuję je pod kątem lokalizacji czy branży. Przeglądam profile zawodowe osób zza granicy i sprawdzam co wchodzi w zakres ich obowiązków. Śledzę profile różnych firm, np. Google (polecam :)  Dlaczego? No cóż, mnie to ciekawi, ale też rośnie moja świadomość sytuacji - jestem w stanie ocenić jak moje wykształcenie i zakres obowiązków różni się od średniej i czy jestem daleko w tyle - co oznacza mniejsze szanse na znalezienie dobrze płatnej pracy na tym stanowisku, czy może jestem raczej w górnej granicy i nie muszę obawiać się konkurencji podczas ewentualnej rekrutacji. Zgoda, to wszystko jest bardzo niemiarodajne, ale i tak, mimo wszystko dostarcza mi wielu wskazówek do kierowania swoją ścieżką zawodową.

Pamiętaj, rynek pracy zmienia się obecnie błyskawicznie - pracodawcy mają coraz wyższe wymagania, młodsze pokolenia, choć zazwyczaj mniej doświadczone, często są atrakcyjniej wykształcone, jeśli nie będziesz zdobywał informacji o kwalifikacjach i umiejętnościach pożądanych na danym stanowisku, szybko staniesz się nieatrakcyjny dla pracodawcy i znalezienie fajnej, atrakcyjnej pracy będzie graniczyło z trudem. Co zrobisz, takie czasy, że nawet po 40-tce czy 50-tce musimy stale trzymać rękę na pulsie.

Jeśli jeszcze nie masz swojego profilu zawodowego na LinkedIn to gorąco zachęcam Ciebie do założenia go. Pomijając aspekty zawodowe, to bardzo atrakcyjna i wartościowa platforma do utrzymywania znajomości zawodowych :)

Monika
Zdjęcie pochodzi z serwisu www.pixabay.com na licencji Creative Commons CC0
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

15 kwietnia, 2016

Piątkowy Freestyle #3

Witajcie! Z okazji tego, że mamy piąteczek, wracam do Was z kolejnym piątkowym FreeStylem :) i z nowym słówkiem. Pierwsze słówko poznaliśmy w tym poście: administration. Dziś zmierzymy się z wyrażeniem: to be in charge of . Ale zanim zabierzemy się za niego, zapraszam na małą powtórkę, sprawdzimy, czy zapamiętaliście poprzednie słówko ;)

Revision:
Wstaw brakujące wyrazy w puste pola: administration, department, meeting, callendar.
If you want to book a conference room, go to an ..................., they manage a ......................

The word for today 3
to be in charge of
description: to control something and to be responsible for it.

example sentence:
Michał got promoted and now he is in charge of our finance department.  

Ćwiczenie:
Wstaw brakujące wyrazy w puste pola: promotion, responsible.
Since his .........., Michał is ................. for managing our team.

Good luck and see you next Friday! :)
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

12 kwietnia, 2016

Czy warto zamienić pasję w biznes?

Od dłuższego czasu obserwuję w sieci pewien trend, który mnie zastanawia i niepokoi jednocześnie. Pasja. Niemal wszędzie, gdzie nie zajrzę, pojawiają się mentorskie teksty o pasji. Wychodzi na to, że człowiek pasję musi mieć, inaczej wart jest funta kłaków. Ze wszystkiego robimy pasję. Pasjami oglądamy telenowele, pasjami jemy, pasjami czytamy, pasjami uprawiamy sporty i robimy zakupy. Wreszcie pasjami pracujemy, zarabiamy i śpimy. Obłęd. A może by tak najpierw po prostu żyć i pozwolić pasji, by tą pasją była?

Modne stało się powiedzenie, że mam pasję. Problem zaczyna się w chwili, gdy zaczniesz ciągnąć delikwenta za język i z żywym zainteresowaniem chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o tej jego pasji. Bo nagle okazuje się, że owszem, pasjami czyta książki, ale ostatnio czytał ją trzy miesiące temu. Pasjami podróżuje, podczas gdy ostatnią wyprawę zaliczył rok temu w wakacje gdzieś nad polskim morzem. Pasjami uprawia sporty, nosząc przy sobie kartę Multisport, chociaż jest tak zapracowany, że nie ma czasu z niej skorzystać.

A może by tak pozwolić sobie tak zwyczajnie na hobby?. Chwilowe zainteresowanie jednym tematem, by płynnie pod wpływem natchnienia przejść do kolejnego i nie robić z tego igieł z widłami? Ludzie, dajcie żyć ;) Pozwólmy sobie na cieszenie się szydełkowaniem wieczorową porą, bez robienia ze wszystkiego pasji.

Dlaczego o tym właśnie teraz piszę? Cóż, natchnęła mnie do tego pewna rozmowa, jaką odbyłam jakiś czas temu. Byłam z wizytą u koleżanki w jej nowo otwartym salonie. Wiedziałam, ze od lat pasjonuje się dekorowaniem wnętrz i projektowaniem. Wiele ze swoich prac przedstawiała na blogu. Dziewczyna ma smykałkę i przy niskim budżecie potrafi wyczarować w mieszkaniu cuda. Zazdroszczę. Aż pewnego dnia dowiedziałam się, że otworzyła salon urody. W tej sytuacji moje pierwsze pytanie było, a dlaczego nie projektowanie? Czemu nie zamieniłaś swojej pasji w biznes związany z wystrojem wnętrz? Otrzymałam odpowiedź równie prostą, jak i oczywistą: bo przestałoby to być moją pasją.

I coś w tym jest. Kiedyś podobne pytanie zadała mi moja koleżanka - zapytała o to, dlaczego nie sprzedaję moich szydełkowych prac? Odpowiedziałam jej wtedy, że masowa produkcja nie byłaby już tak przyjemna jak teraz. Gdybym zaczęła zarabiać na tym, co lubię, co sprawia mi przyjemność i co stanowi bardzo ważną odskocznię od pracy zawodowej, jestem pewna że bym to bardzo szybko znielubiła. Bo to biznes. Bo w biznesie nie ma miejsca na próby, próbki, prucie. Bo robi się pod konkretne wyobrażenie, a nie własne. Bo trzeba dostosować się pod klienta. Bo przeliczanie włóczek na zwrot zabija całą radość z szydełkowania.

Wiem, że jest wiele kobiet, które zaczęły zarabiać na swoich pasjach i bardzo im kibicuję. Jednak uważam, że właśnie po to, byśmy zbyt szybko się nie wypaliły, musimy mieć coś, czym zajmiemy głowę i myśli po godzinach pracy, dla odświeżenia, jako naszą odskocznię. Po to, byśmy mogły z pełną parą i na świeżo zająć się następnego dnia cyferkami i liczeniem zysku :)

Wiem też, że wiele osób, które decyduje się na zmianę pracy, zaczyna w pewnym momencie skłaniać się ku branży, która niejako pokrywa się z jej zainteresowaniami. I bardzo dobrze. Przyjemnie jest pracować w tym, co się lubi. Zostaw jednak dla siebie taki obszar, taką przestrzeń, której nie dotknie biznes ani finanse. Niech jako jedyne będzie ponad to. Idę o zakład, że większość osób, które zarabiają na swojej pasji, oddaje się po pracy innej pasji, dzięki której ładuje akumulatorki przed następnym starciem ze swoim biznesem.

Jeśli znasz kogoś, kto zarabia na swojej pasji, daj mi znać w komentarzach :)
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

08 kwietnia, 2016

Piątkowy FreeStyle #2

Witajcie! Z okazji tego, że mamy piąteczek, wracam do Was z kolejnym piątkowym FreeStylem :) i z nowym słówkiem. Pierwsze słówko poznaliśmy w tym poście: accountant. Dziś zmierzymy się ze słówkiem: administration. Ale zanim zabierzemy się za niego, zapraszam na małą powtórkę, sprawdzimy, czy zapamiętaliście poprzednie słówko ;)

Revision:
Wstaw brakujące wyrazy w puste pola: business, accountant, outsource. 
I run my own business but I don't hire my own ...... I prefer to outsource financial services.


The word for today 2
administration
description: the activities involved in managing a business, organisation or institution.

example sentence:
Joanna, our secretary, takes care of all the administration for the company.  

Ćwiczenie:
Wstaw brakujące wyrazy w puste pola: administration, department, meeting, callendar.
If you want to book a conference room, go to an ..................., they manage a ......................

Good luck and see you next Friday! :)

Monika
Zdjęcie pochodzi z serwisu www.pixabay.com na licencji Creative Commons CC0
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

05 kwietnia, 2016

6 sposobów na to, by zacząć oszczędzać pieniądze przed zmianą zawodu, pracy

Zmiana zawodu to rewolucja życiowa, która dotyka każdej sfery naszego życia. Dotyczy również finansów. Jeśli decydujemy się na taki krok, musimy upewnić się, że nas na to stać. Nie oszukujmy się, będą nam potrzebne spore sumy na różne wydatki: kursy czy nowe studia, dzięki którym zdobędziemy nowe kwalifikacje. Być może trzeba będzie zainwestować w nowy zestaw ubrań (niektóre zawody stosują swój charakterystyczny dress-code i trzeba to również wziąć pod uwagę). Wreszcie, może się zdarzyć, że przez kilka miesięcy będziemy bezrobotne. Rejestracja w urzędzie pracy nie wiele tutaj pomoże, z zasiłku dostajemy grosze, które najczęściej od razu inwestowane są w czynsz. Dlatego jeśli myślisz o zmianie zawodu, musisz bardzo dokładnie i szczerze! przyjrzeć się swojej sytuacji finansowej zanim w ogóle podejmiesz jakiekolwiek kroki. W kolejnym poście przedstawię Ci coś w stylu biznes planu, który pomógł mi oszacować wydatki i trzymać się w finansowych ryzach, natomiast dzisiaj opowiem Ci, gdzie szukałam oszczędności, by móc zacząć realizować mój plan zmiany zawodu.

Jak oszczędzałam pieniądze na to, by móc zmienić zawód
 
Oszczędzanie zaczęłam rok przed pójściem na pierwszy kurs, czyli rok przed tym, zanim podjęłam jakiekolwiek działania. Jako jednoosobowa załoga, byłam zdana całkowicie na siebie. Ponieważ moja wtedy podstawowa pensja była dość niska i po opłaceniu wszystkich zobowiązań nie zostawało zbyt wiele, z czego by można było zaoszczędzić, zaczęłam rozglądać się za dodatkową pracą.

1) Znajdź dodatkową pracę. 
Ponieważ od zawsze pracowałam "przy komputerze", taki był też cel - wiedziałam, że moją dodatkowa praca też musi odbywać się w ten sposób oraz wiadomo, musi dać się pogodzić z tą główną. Udało się. Efekt niestety był taki, że pracowałam w tygodniu 56 godzin plus co drugi weekend od 08:00 do 22:00 w sobotę i niedzielę za wynagrodzenie ok 800zł netto, ale to nie miało większego znaczenia. Kwestia determinacji. I tak spędzałam ten czas przy laptopie, i tak, więc zamiast biegać po Facebooku, pracowałam.
Od samego początku założenie było też takie, że z tej dodatkowej pensji 500 zł od razu jest przelewane na konto oszczędnościowe, a 300zl na wydatki. Co jak co, ale każdy musi czasem sprawić sobie coś miłego. Dlatego pozwalałam sobie co trzy miesiące na wydatek ok 100zł na kosmetyki albo książki. Mimo to, starałam się jeszcze coś dorzucić do tych 500zł. Ale też zdarzały się miesiące, kiedy mi się to nie udawało. Dlatego wolałam nie nastawiać się na nie wiadomo jakie kwoty. Musiały być realne do mojego stylu życia. Te 500zł było kwotą żelazną.

Nie musisz od razu odkładać 500zł, ja wiem, że to dużo i nie oszukujmy się, są sytuacje, kiedy zwyczajnie tak się nie da. Ale zastanów się, czy możesz przeznaczyć choć 200 - 300zł na oszczędności.

I teraz spójrz, czysta matematyka.
Odkładając 200zł  x 12 miesięcy = po roku otrzymujemy kwotę 2400zł
Odkładając 300zł  x 12 miesięcy = po roku otrzymujemy kwotę 3600zł
Odkładając 500zł  x 12 miesięcy = po roku otrzymujemy kwotę 6000zł

W skali miesiąca są to kwoty dla nas prawie niezauważalne, ale w skali roku robią się imponujące, prawda?

Oczywiście miałam plan B. Wiedziałam, że jeśli nie uda mi się znaleźć dodatkowej pracy według założeń (elastyczne godziny, praca zdalna), przyjmę się do pracy w sklepie. W hipermarketach jest nabór niemal non stop i nie sądzę, żebym miała z tym większe problemy. Rok mija szybko :)

2) Załóż konto oszczędnościowe albo subkonto
Do tematu oszczędzania w swoim życiu miałam kilka podejść. Kiedyś robiłam tak, że na konto oszczędnościowe przeleję taką kwotę, jaka zostanie mi na koniec miesiąca. Wiecie jaki był efekt? Mizerny. Zero dyscypliny. Ciągle powtarzałam sobie, że skoro tyle wydaję to znaczy, że tak ma być. Głupota.
Postanowiłam więc odwrócić sytuację i zaczęłam przelewać na konto oszczędnościowe określoną kwotę od razu jak tylko dostałam przelew z wynagrodzeniem. Trudno. Bolało :) ale powtarzałam sobie, że to tylko przesunięcie środków z jednej pozycji na drugą ;) Od tamtej pory musiałam zmieścić się z wydatkami w tym budżecie, jaki pozostał mi po dokonaniu przelewu na konto oszczędnościowe.

Przez pierwsze miesiące to była tragedia :) ileż musiałam się nagimnastykować. Ale z miesiąca na miesiąc szło coraz lepiej aż doszłam do etapu, w którym nauczyłam się funkcjonować w określonym budżecie.

3) Ogranicz wydatki wszędzie, gdzie tylko możesz.
Kiedy okazuje się, że po opłaceniu rachunków na życie zostaje Ci 1000zł aż do kolejnej wypłaty to dopiero boli :) ale nie jest też tak, że to niemożliwe. Ja zawsze powtarzam, że to sytuacja przejściowa. Nagle też okazuje się, że jesteśmy w stanie bardzo fajnie żyć i bez uszczerbku! rezygnując z wielu nadprogramowych wydatków.

Prywatnie uwielbiam wszelkie mazidła i kosmetyki do dłoni. Lakierów mam całą szufladę i co i rusz dochodzą nowe. Czy rzeczywiście potrzebne mi są w takiej ilości? Nie. Przestałam więc kupować nowe (zgromadzony przez lata zapas zdecydowanie wystarczy na długo ;)) W miesiącu w ten sposób zaoszczędzałam ok 50zł. To samo dotyczyło ubrań, butów, książek. Czy naprawdę potrzebowałam kolejnej bluzki czy pary szpilek? Nie! Osoba, która szanuje swoje rzeczy i dba o nie, jest w stanie z nich korzystać przez długie lata. I tak też się stało. To była dodatkowa oszczędność ok 50-100zł w miesiącu.

Wydatki na paliwo. Uwielbiam swój samochód i od lat jeździłam do pracy samochodem. Fakt, moje auto jest małe, małolitrażowe, ekonomiczne, ale mimo wszystko wydawałam na paliwo ok 250 - 300 zł miesięcznie. Trudno. Trzeba było i to ograniczyć. Kupiłam więc kartę miejską (100zł) plus tankowanie 50zł w miesiącu tak żeby coś tam jednak w tym baku było (w weekendy jeżdżę samochodem po zakupy albo na wycieczki z psem do lasu). Oszczędzałam w ten sposób dodatkowe 150zł miesięcznie. Można? można?

A że jestem typem, który uwielbia się ruszać, zaczęłam do pracy chodzić piechotką. Obecnie nie kupuję karty miejskiej od ponad pół roku (dodatkowa oszczędność 100zł) dlatego że do pracy chodzę na własnych nogach :) i wracam z pracy. Zajmuje mi to ok 40 minut ale raz że oszczędzam, dwa - trzymam formę i figurę ;) Czekam aż temperatury pójdą w górę, wtedy przesiądę się na rower.

Jedzenie na mieście, kawa i inne knajpiane rozpieszczacze zastąpiłam domowymi smakołykami. Naprawdę da się bez tego fajnie żyć :) Przeanalizowałam różne produkty, nawet te moje ulubione, używane od lat i na jakiś czas wzięłam z nimi rozwód. W ich miejsce pojawiły się tańsze zamienniki. Przekonałam się przy okazji o tym, że nie zawsze tańszy znaczy gorszy. 

Zrezygnowałam również z wakacji. Wszyscy wiemy, że to dość droga impreza. Ok, potrzebujemy urlopów, ale... czy naprawdę na jakiś czas nie da się zastąpić wyjazdów nad ciepłe morze innymi lokalizacjami? Cóż, ja z wakacji zrezygnowałam całkowicie. Ostatni raz na urlop wyjechałam latem 2013 roku i nie żałuję. Postanowiłam, że w okresie letnim wycisnę weekendy do granic możliwości i tak też robię. Dzięki temu poznałam cudowne miejsca w okolicy, lasy, rzeki, stawy. Nie, nie mam z tym problemu i nie czuję się źle. Po prostu wiem, że przyjdzie taki moment, kiedy odbiję sobie wszystkie lata z nawiązką a ten moment jest bliżej niż dalej :)

4) Zamknij wszystkie nadprogramowe konta bankowe, z których nie korzystasz.
Odkąd bankowość internetowa rozgościła się u nas na dobre, założenie konta trwa chwilę i niestety był to wymóg do każdego bankowego produktu. W efekcie mamy kilka kont w różnych bankach, z których w większości nie korzystamy. Ale działają one jak taki niedokręcony kran w kuchni - woda kapie sobie kropelkami co kilka chwil zwiększając nasze płatności za zużycie wody.

Pamiętam jak wybrałam się na spacer z koleżanką. Zapytała mnie, jakie mam plany na popołudnie. Powiedziałam jej, że wrócę do domu i zacznę zamykać swoje konta bankowe. Była zdziwiona, że w ogóle mi się chce. No chce mi się, ponieważ te konta są darmowe tylko w teorii. Zazwyczaj trzeba co miesiąc płacić przynajmniej za kartę bankomatową. To nic, że jest nieaktywowana i od lat nieużywana. Bank każe, Ty płacisz. To nic, że to wydatek średnio 6zł na miesiąc.
Ale teraz spójrz - 6 zł x 12 miesięcy - 72 zł. I tak razy tyle ile masz kont w bankach. Warto płacić? Nie. Lepiej mieć te 72zł w skali roku w kieszeni, niż ich nie mieć :)

A więc zrób rachunek sumienia i analizę - sprawdź, które konta opłaca Ci się zachować, a które nie ma sensu. Może któryś z tych banków ma obecnie ciekawą promocję i może warto tam przenieść swoje wynagrodzenie? Zacznij kalkulować, szukać bonusów a konta, które tylko generują koszty - pozamykaj.
Ale uwaga - zanim zamkniesz konto - zrzuć całą historię transakcji do PDFa i zapisz na dysku. Albo wydrukuj, jeśli masz taką możliwość. A nóż, kiedyś może się przydać. Takie informacje trzeba zawsze przechowywać.

I jeszcze jedno - zacznij oszczędzać wodę - zamykaj kran podczas szczotkowania zębów, zamykaj kran podczas szorowania garnków ;) wyłączaj listwy z prądu, wychodząc z domu i na noc. Zobaczysz jak bardzo zmaleją Twoje rachunki za zużycie wody i energii.

5) Szukaj ciekawych lokat
Jeśli masz chwilę, zacznij śledzić oferty w bankach. Czasami zdarzają się naprawdę ciekawe oferty i dobre warunki. Trochę nagimnastykujesz się, ale jeśli po trzech miesiącach możesz zyskać np. 100zł to chyba warto, prawdo? :)

6) Rób miesięczne podsumowania
W excelu, który niedługo ode mnie otrzymasz, będzie arkusz z podsumowaniem miesiąca i wykresem. To bardzo motywuje, nawet jeśli wzrosty są ledwie zauważalne. I warto takiego excela regularnie uzupełniać.
Wiele osób jest wzrokowcami a regularnie uzupełniana tabelka w excelu, generująca wykres pokazuje nasz domowy przepływ gotówkowy. Liczby na koncie to jedno, ale nic tak nie poprawia humoru i nie zagrzewa do większej walki niż wykres w excelu. 

Sposobów na oszczędzanie jest wiele, ale żeby odnieść sukces potrzebne są dwie rzeczy - przede wszystkim wyraźny cel - czemu chcesz oszczędzać i co ma Ci to dać? Po drugie, to musi być oszczędzanie uszyte na miarę. Ja nie mam dzieci, więc mogłam pozwolić sobie na dodatkową pracę i w zasadzie pracowanie przez niemal miesiąc non stop. Wiele osób, zwłaszcza wychowujących dzieci samotnie tego już nie zrobi. Ale może jednak? Może znasz język obcy i mogłabyś udzielać korepetycji? Albo może przyjaciółka czy dziadkowie mogliby zając się dziećmi w weekend? Spróbuj, pomyśl, poczytaj, poszukaj. W życiu sprawdzają się zawsze niestandardowe rozwiązania a jeśli nie drzwiami to oknem!

A na koniec chciałabym Was zaprosić do bloga Michała Szafrańskiego: Jak oszczędzać pieniądze?  Ten blog to prawdziwa kopalnia wiedzy i finansowego sukcesu.

Napisz w komentarzu czy oszczędzasz i jakie masz na to swoje sposoby :)

Monika
Zdjęcie pochodzi z serwisu www.pixabay.com na licencji Creative Commons CC0
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

01 kwietnia, 2016

Piątkowy FreeStyle #1

Ponieważ nie samą pracą człowiek żyje, postanowiłam że piątki będą dla nas chwilą wytchnienia nie tylko w sensie weekendowym. W piątki czas na drobny relaks! niech nasze szare komórki zmienią na trochę front i pobłądzą w luźnych tematach. Co Wy na to? :) Mam nadzieję, że ten cykl Wam się spodoba i przyniesie tyle przyjemności, co mi.

Piątkowy FreeStyle to będą:
słówka z języków obcych - po jednym zdaniu na tydzień z wybranego języka. Na początek z angielskiego. Z czasem mam nadzieję uda mi się zaprosić do współtworzenia tego cyklu innych blogerów językowych. Marzy mi się, aby oprócz angielskiego znalazły się tutaj francuski, niemiecki, hiszpański, rosyjski...

Pomysł jest taki: 1 zdanie w obcym języku + jedno ćwiczenie. Wybieracie sobie dowolny język i ćwiczycie to zdanie przez tydzień. Za tydzień dostaniecie zadanie do rozwiązania, dzięki któremu sprawdzicie, czy na pewno dobrze wszystko zapamiętaliście :)

Ale uwaga. To nie będą zdania z obszaru general. Chcę postawić na język biznesowy, dopasowany do każdego poziomu. W ten sposób, łącząc przyjemne z pożytecznym, do końca roku nauczymy się około dwudziestu słówek, zwrotów w wybranym języku. Sądzę, że warto :)
W ramach między blogowej współpracy ćwiczenia będą miały interaktywną formę - każde będziecie mogli przećwiczyć na moim drugim blogu o metodach i sposobach nauki języka angielskiego 2learn.pl. Bez konieczności rejestracji, całkowicie za darmo - po prostu wchodzicie na stronę z ćwiczeniem i działacie :)   

Piątkowy FreeStyle to również propozycje makijażu i ubioru, np. na spotkanie w sprawie pracy, na spotkanie z klientem, na służbową wigilię. Propozycje strojów do pracy na różnych stanowiskach.

Piątkowy FreeStyle to również propozycje manicure czy biżuterii.

Generalnie chodzi mi o to, aby poprzez luźną formę i zabawę, przemycić garść przydatnych informacji w obszarze wizualizacji naszych sylwetek ;) Mam nadzieję, że do współtworzenia tego cyklu uda mi się zaprosić wiele fajnych blogerek, jeśli znacie kogoś, kto porusza się w takiej tematyce, dajcie koniecznie znać w komentarzu!

A tymczasem zaczniemy skromnie, od nauki języka angielskiego, który prywatnie uwielbiam i gdybym tylko mogła, z chęcią otoczyłabym się nim całkowicie na co dzień!

Zdanie nr 1
Accountant - księgowy, księgowa
definition:    - someone whose job is to prepare financial records for a company or a person

example sentence:

An accountant in our company is responsible for not only booking invoices and other financial documents but also for preparation financial reports in the end of the month.  

Ćwiczenie:
Wstaw w puste miejsca brakujące wyrazy: accountant, difficult, responsible 
Michał: Whata do you do for a living?
Eliza: I am an ....................
Michał: O wow! So it must be very ......................... job.
Eliza: Not really, but I can assure you that my job is very ................

I hope you enjoy it! Good luck and see you on next Friday FreeStyle :)

------------------
Drodzy, ponieważ bardzo mi zależy na tym, aby ten cykl był dla Was wsparciem w rozwoju osobistym i zawodowym, piszcie do mnie mailowo (jakzmieniczawod@gmail.com) albo w komentarzach swoje sugestie - z jakiego obszaru biznesowego ma być więcej słówek, czy więcej ćwiczeń itp.
Niedługo każde nowe słówko będzie do pobrania w excell albo w formie fiszki, zobaczymy, tak żeby łatwiej Wam było tworzyć słowniczek i bazę do pracy.

A tymczasem Have a nice Weekend! and Smile!  Sia - You're Never Fully Dressed Without a Smile


Monika
Zdjęcie pochodzi z serwisu www.pixabay.com na licencji Creative Commons CC0
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)