28 grudnia, 2016

Nie robię podsumowań i planów na nowy rok, a Ty?

No i mamy koniec roku. Nie wiem jak Tobie, ale mi mignął błyskawicznie. Inna rzecz, że ja przez moje nowe hobby, dla którego kompletnie straciłam głowę, dobre pół roku przeżyłam z głową w chmurach, tak jakby w innej czasoprzestrzeni. Polecam każdemu. Taki zastrzyk endorfin sprawił, że pomimo wielu trudnych chwil trzymam się naprawdę świetnie.

Koniec roku to też dla wielu Bloggerów czas podsumowań i robienia planów na nowy rok. Miło mi się czyta te wszystkie posty, bardzo wszystkim gratuluję tak owocnego roku i chrapki na jeszcze więcej w 2017. Ja natomiast z premedytacją nie robię ani podsumowania, ani planów czy postanowień na nowy rok. Już dawno przekonałam się o tym, że z tych planów nie wiele wychodzi, bo większość z nich była robiona ot tak z musu, bo wypada, bo w sumie wypadałoby odświeżyć angielski, skończyć ten rozpoczęty w styczniu kurs, czy w końcu uporać się z porządkami w szafie. Nigdy też nie planowałam tego, że w nowym roku schudnę, rzucę palenie (nie palę! ;)) czy polecę na księżyc (choć czasem bardzo bym chciała ;).

Po prostu nauczyłam się tego, że będzie co ma być i tyle. Poza tym zagadką tych noworocznych planów czy postanowień jest fakt, że wiele z nich zwyczajnie traci na znaczeniu zazwyczaj już w pierwszym kwartale nowego roku, ustępując miejsca nowym, tym które chcemy bardziej i na których nam bardziej zależy.


Pewnie, że cały czas mam z tyłu głowy doszlifowanie pewnych obszarów zawodowych, chciałabym wziąć udział w warsztatach z wystąpień publicznych i prowadzenia prezentacji. Chciałabym też nauczyć się negocjacji biznesowych i pozyskać nowych klientów do firmy. Ale to nadal nie są plany ani postanowienia. Na pewno podejmę działania w kierunku zrealizowania przynajmniej części z nich i zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby odnieść sukces, ale nie dlatego, że tak postanowiłam na przełomie roku. Czujesz różnicę? :)

Dlatego żyj chwilą, tak jest zdecydowanie zdrowiej i realizuj siebie wtedy i w takim czasie, w jakim chcesz a nie w jakim musisz, bo tak w grudniu 2016 postanowiono!

A Ty, robisz plany? :) 

A z noworocznymi życzeniami wrócę niebawem :)

Monika
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

24 grudnia, 2016

Magicznych Świąt i Wspaniałego Nowego 2017 roku

Na ten dzień czeka wielu. Dla wielu Święta Bożego Narodzenia to magiczny i bardzo wyjątkowy czas. Ja w tym dniu zawsze spisuję listę moich drobnych marzeń, które nieśmiało pragnę, aby spełniły się w nowym roku. Uważam, że Wigilia to dzień szczególny, warto więc tego dnia dać światu sygnał o sprawach dla nas ważnych i równie szczególnych.

List piszę kolorowym piórem, cienkopisem albo długopisem. Czasem na papeterii, czasem na zwykłej kartce. Zaklejam i chowam. Pod koniec roku wracam do niego i czytam, sprawdzając czy coś się z moich życzeń spełniło. Wiele się spełnia. Niektóre tracą na znaczeniu zanim się spełnią, więc odchodzą w zapomnienie.

Jeśli znajdziesz choć chwilę dzisiaj, może jutro, spróbuj napisać ten wyjątkowy list tak prosto z serca, zobaczysz, jak magicznie się zrobi :)

Ale ja nie o tym dzisiaj :) 

Dzisiaj chcę złożyć Ci życzenia, najlepszych Świąt Bożego Narodzenia, aby upłynął Ci w miłej, wesołej atmosferze w otoczeniu wspaniałych osób, niech Mikołaj podrzuci kolorowe prezenty a Nowy rok 2017 będzie pasmem sukcesów i wielu fajnych zmian. No i jakiś awans by się przydał, co? :)

Do przeczytania za kilka dni! :)

Monika


Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

01 grudnia, 2016

3 inspiracje książkowe do przeczytania - biznes w grudniu

Jak mam czas to książki pochłaniam pasjami. Głównie kryminały. Książki biznesowe zawsze mnie usypiały. Ale jak patrzę na zmiany jakie zaszły w literaturze biznesowej to oczy same biegną do wielu tytułów. A może po prostu starzeję się? ;) W każdym razie raz w miesiącu będę podrzucała Wam trzy tytuły książek biznesowych, które sama chętnie przeczytam i mam cichą nadzieję, że nastąpi to szybciej niż później... To co? zaczynamy!


Biblia e-biznesu 2. Nowy Testament

Autor: pod redakcją Macieja Dutko.
Wydawnictwo: One Press

Jest to praca zbiorowa, w której doświadczeniem, pasją ale tez trudami prowadzenia biznesu dzieli się z nami wielu wybitnych polskich przedsiębiorców, od których naprawdę mamy się czego uczyć. Sądzę, że ponieważ granice między biznesem a e-biznesem mocno zacierają się (bo każdy biznes w pewnym sensie jest w sieci) to jest to lektura obowiązkowa dla każdego z nas, bez względu na jakim etapie jest Twoja działalność gospodarcza.

Za wydawnictwem:  "(...) Przez ten czas statystycznemu polskiemu e-przedsiębiorcy przybyło zmarszczek, ubyło złotówek, a także chęci, by rywalizować w coraz bardziej krwawej walce z konkurencją bezmyślnie zaniżającą ceny. Dlatego do prac nad nowym wydaniem przystąpiło blisko 60 autorów, którzy na blisko 800 stronach i w niemal 120 rozdziałach tematycznych dostarczają Ci kilku tysięcy bezcennych i praktycznych wskazówek, mogących zoptymalizować Twój e-biznes i przywrócić mu blask, a Tobie — uśmiech skutecznego przedsiębiorcy, który konkurencję będzie od teraz widział... jedynie we wstecznym lusterku.

Gra o biznes

Autor: Izabela Makosz



Panią Izabelę śledzę niemal od pierwszych odcinków jej kanału na Youtube "Time for Business". Jeśli nie śledzicie to czas nadrobić. Nagrania są bardzo merytoryczne i co ważne, problematyka przedstawiona "po ludzku", zrozumiale i przystępnie dla każdego laika biznesowego.

Mnie osobiście przede wszystkim ciekawi spojrzenie na biznes prawniczki, ale przede wszystkim kobiety, która postawiła się światu i miała w sobie tak wiele zaciętości, żeby zrealizować swój biznes w takim kształcie, w jakim go sobie wymarzyła. Mam nadzieję, że po lekturze tej książki takich kobiet na naszym rynku będzie coraz więcej :)

Za autorką:
"Książka Gra o biznes. Sezon 1. 88 sprawdzonych, praktycznych porad, jak prowadzić biznes nie jest encyklopedią teoretycznych wywodów. Nie jest traktatem o biznesie, jest żywą historią, jest przewrotną opowieścią o sukcesach i błędach, o budowaniu siebie, o dojrzewaniu do bycia szefem, przedsiębiorcą, businesswoman. Gra o biznes to „kręgosłup” dobrego biznesu, ogromna porcja wiedzy, humoru, merytoryki, pasji z kopniakiem potrzebnym, by zrozumieć, że podjecie działania jest początkiem sukcesu."

Autor: Dorota Jędrzejewska, Rafał Niemczyk.


Kilka dni temu otrzymałam wiadomość, w której nadawca zapytał mnie o ewentualną współpracę w zakresie pisania tekstów na zlecenie. Chwilowo, a na pewno dopóki nie skończę w lutym kursu podatkowego, nie wezmę na siebie kolejnego zobowiązania, dlatego grzecznie wyjaśniłam Panu, że do końca zajęć nie mam absolutnie wolnej chwili na dodatkowe zajęcia.

Ale myśl zakiełkowała. Zakiełkowała przede wszystkim pod kątem pisania postów na bloga. Bo może czegoś im brakuje? może powinnam popracować nad nimi, żeby były lepsze, przyjemniejsze dla oka, płynniejsze? I dlatego przeszperałam różne blogi o copywritingu, m.in. ten na blogu Tekściary: "3 książki, które każdy początkujący copywriter musi przeczytać". Moim zdaniem warto skonfrontować naszą wiedzę o tworzeniu tekstów na bloga z wiedzą, którą dzielą się zawodowcy pisania. Bo nie dość, że piszemy po to, żeby czytelnicy chętniej nas czytali, to warto regularnie odświeżać swoje umiejętności i szukać obszarów, w których można coś zrobić jeszcze lepiej.

To co, czytamy razem? :) W grudniu wpadnie kilka wolnych dni, może więc warto zerknąć do tych książek właśnie teraz ? :)

A tak w ogóle to podziel się tytułami, które znasz albo chciałabyś przeczytać, ciekawa jestem co to jest.. :)    
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

29 listopada, 2016

Po czym poznać, że dobrze wybrałaś swoją zmianę?

W większości moich wpisów staram się zachęcić Ciebie do podjęcia tych trudnych kroków i zawalczenia o swoją zawodową przyszłość. Udaje mi się? Mam nadzieję, że tak. W każdym razie, w każdej chwili możesz do mnie napisać, czy to na Facebooku, czy w mailu, jak wolisz. Pisz. W kółko piszę o tym co przed, co Ciebie czeka, z czym będziesz musiała się zmierzyć. Ale tym razem, chyba pierwszy raz odkąd zaczęłam tutaj pisać, napiszę Ci coś, o czym nie dowiesz się, jeśli nie spróbujesz. Napiszę Ci o tym......

 

Po czym poznać, że dobrze wybrałaś swoją zmianę? 

Wiele kobiet, jak decyduje się na zmianę, zazwyczaj zakłada własną działalność i wypływa na szerokie wody biznesu. Bardzo to chwalę, bo choć pracy na swoim jest szalenie dużo, to jednak taki krok jest ważny dla każdej z nas, nawet jeśli za jakiś czas okaże się, że zamknięcie biznesu jest nieuchronne.. Ja jednak postanowiłam zmienić zawód, zdobywając nowe kwalifikacje i decydując się na pozostanie na etacie. Gdy zostałam księgową, nie było opcji własnej działalności. Z resztą, kto trzeźwo myślący powierzyłby mi swoje księgi? Ja sama sobie bym wtedy nie powierzyła ;) Dlatego nawet nie brałam takiego rozwiązania pod uwagę tylko wszystkimi siłami starałam się dostać do kogoś do pracy na etacie.

W pracy w kółko o wszystko pytałam....


Lata mijały a ja uczyłam się ile mogłam. W pracy w kółko o wszystko pytałam, dociekałam, w domu przeliczałam, nieustannie podglądałam i ćwiczyłam. Ciągle czytałam nowe rozporządzenia, zmiany w ustawach, interpretacje podatkowe. Chłonęłam, choć na początku wydawało mi się, że ja nawet nie rozumiem tego o czym oni wszyscy do mnie piszą.... A dziś? Dziś uśmiecham się sama do siebie na wspomnienie tamtej Moniki... Dziś płynnie posługuję się ustawami, mam świeże spojrzenie na większość tematów, trochę zadziornie próbuję weryfikować rzeczywistość na zasadzie nie da się? To ja Wam pokażę, że da się! 

I wiesz co? Ja tego wszystkiego nie robię z musu, dlatego że tak trzeba, ponieważ zawód księgowej wymaga stałej aktualizacji wiedzy. Nie robię tego, bo mi ktoś każę. Robię to dlatego, bo mnie to ciekawi, bo chcę wiedzieć, bo chcę być jeszcze lepsza, choć już teraz uważam, że jestem całkiem niezła.... Trudno tak o sobie powiedzieć, ale rzeczywiście, patrząc na ogrom pracy, jaką wykonałam, naprawdę jestem niezła!

Powiem więcej, w pewnym momencie zorientowałam się, że zaczynam na wiele sytuacji gospodarczych patrzeć nie jako księgowa ale jako podatkowiec. Zgoda, księgowa pracuje na ustawach PIT, CIT czy VAT, musi znać aktualne rozporządzenia, bo te ustawy są naszym zawodowym labiryntem, te ustawy tworzą labirynt, w którym musimy umieć poruszać się z zamkniętymi oczami. Jasne, że nie sposób jest wiedzieć wszystkiego, są osoby, które lepiej znają się na CIT, inne na VAT, dlatego coraz częściej większe firmy zaczynają tworzyć komórki dedykowane konkretnym zagadnieniom, bo stawiają na wąską specjalizację pracowników. I księgowa, która jest takim jednoosobowym zespołem w firmie, nie ma możliwości biegle opanować wszystkich ustaw. Za to posiada wystarczającą wiedzę do tego, że nie dość, że wie, że coś jest nie tak, to jeszcze wie jak szukać i gdzie szukać wyjścia z sytuacji.

Ale mimo wszystko, z całym szacunkiem dla wszystkich księgowych w Polsce, my mimo wszystko inaczej jesteśmy uczeni tego, by analizować sytuację gospodarczą. Nas uczą tego jak zaksięgować, zgodnie z ustawą, żeby było dobrze. Natomiast osoby specjalizujące się w podatkach wskazuje na to, co mówi ustawa. Osoba specjalizująca się w podatkach rozpatruje zdarzenie gospodarcze wielopłaszczyznowo: pod kątem ustawy o rachunkowości, pod kątem ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, pod kątem VAT a nawet, jeśli trzeba, wspiera się rozporządzeniami, dyrektywami i innymi ustawami.

I pewnego dnia zrozumiałam, że zaczyna mnie ciągnąć właśnie w tym kierunku, w kierunku podatkowym. To bardzo trudny obszar. Nie wiem, czy jestem już na niego gotowa. Ale nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła pierwszego kroku....

Dwa tygodnie temu zaczęłam chodzić na zajęcia poświęcone specjalizacji jaką jest rachunkowość podatkowa :)


Już od pierwszych zajęć zauważyłam, ze poziom jest wysoki, materiał trudny a ćwiczenia wymagające. O wielu sytuacjach, o których tam się dowiaduję, nie miałam wcześniej bladego pojęcia. Więc nie wiem, czy nie za wcześnie... Ale ciągnęło mnie strasznie. Pomyślałam, że to będzie bardzo dobry ruch do tego, żeby przekonać się na własnej skórze, czy jestem w stanie zagłębić się tak bardzo w podatkach, żeby kiedyś ewoluować w tym kierunku i poszerzyć mój zawód o doradcę podatkowego. Jakby nie było, do emerytury mam jeszcze trochę czasu ;) A fajne w tym kursie jest to, że nadal jego głównym trzonem jest rachunkowość, a więc jako księgowa zyskuję podwójnie.

Kurs trwa cztery miesiące i jeśli go zaliczę to będę mogła pochwalić się zawodowym certyfikatem :)

A jak to ma się do tytułu wpisu? 

Sądzę, że już wiesz. Sądzę, że już rozumiesz. Bo gdybym źle wybrała, gdybym pracowała w zawodzie, który jednak średnio mi podszedł, nie miałabym ochoty na dalsze podnoszenie kwalifikacji. Zamiast przeznaczać pięć wieczorów na tkwienie z nosem w książkach i ustawach, mogłabym ganiać razem z Harrym Hole po Norwegii albo i na końcu świata, wszędzie, gdzie jest ciepło :) byle tylko móc odpocząć po pracy... A zamiast tego nie dość, że Harry musi na mnie jeszcze zaczekać, to ja chcę więcej!

Sądzę, że tak samo jest z Tobą. Niezależnie od tego czy zmieniłaś pracę na nową, branżę na inną, czy rzuciłaś się w wir własnej działalności :) 

Jest tak? Daj znać koniecznie! :)
Monika
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

27 listopada, 2016

Jak ustawić przyjazny link na LinkedIn i dlaczego taki szczegół jest ważny?

Podobno jak Ciebie widzą, tak Ciebie piszą. Albo jeśli nie ma Ciebie w googlu, to znaczy że nie istniejesz. Albo... Albo po prostu, dlatego, że przyjazny link na LinkedIn wygląda dobrze, wygląda profesjonalnie, jest bardzo praktyczny, ponieważ łatwo i estetycznie komponuje się w naszym CV a tak w ogóle to taki link łatwo przekazać dalej... Przekonałam Ciebie? Uff, to teraz sprawdź jak go ustawić:

Jak ustawić przyjazny link do mojego zawodowego profilu na LinkedIn?


Krok pierwszy:

Po zalogowaniu się do swojego profilu, wejdź w edycję. Pod zdjęciem znajduje się Twój aktualny link. Na końcu tego linku, gdy najedziesz kursorem, pojawi się śrubka:


Krok drugi:

gdy w niego klikniesz, serwis przeniesie Ciebie do edycji drugiego poziomu. Tam znajdują się między innymi do wyboru informacje, które chcesz o sobie publikować na profilu albo wygenerować wizytówkę na stronę internetową czy internetowe CV. Ciebie w tej chwili interesuje Twój publiczny url -> kliknij więc w ołówek na końcu obecnego adresu:



Krok trzeci:

Po kliknięciu w ołówek pojawi się edytowalne pole, w które wpisz to w jaki sposób chcesz mieć utworzony swój własny adres na LinkedIn. Najczęściej to jest po prostu imię i nazwisko, czasem zdarza się, że osoby wpisują tutaj nazwę swojej działalności gospodarczej. Dla nas, myślę, imię i nazwisko to opcja najlepsza. I pamiętaj, musisz zmieścić się w maksymalnie 30 znakach.




Krok czwarty:

Zapisujesz, odświeżasz stronę, wracasz do głównego widoku swojego profilu i tuż pod zdjęciem masz już swój osobisty adres na LinkedIn :)



Dlaczego taki drobiazg jest ważny? Pomijam już aspekt wizualny, ale pamiętaj, że serwis działa w oparciu o algorytmy wyszukiwarki a ta z kolei w pierwszej kolejności pobiera dane z tytułu (w naszym przypadku imię i nazwisko), potem opis (ta linijka tuż pod imieniem i nazwiskiem, nie mylić z summury / z podsumowaniem) i w końcu słowa zawarte w adresie url. Te trzy główne "miejsca" wpływają Twoją pozycję w wynikach wyszukiwania. Jeśli więc potencjalny rekruter wpisze w wyszukiwarkę Twoje nazwisko, które, tak jak moje jest dość popularne, to w wynikach najwyżej i wyskoczą mu wszystkie osoby z przyjaznym url, dopiero później te z tym tradycyjnym, który tworzy się podczas zakładania konta.


















Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

08 listopada, 2016

Chcę zmienić pracę - czy warto udzielać się w grupach zawodowych na Linkedin?

LinkedIn jest największą siecią międzynarodowych kontaktów zawodowych i biznesowych. Idealny dla osób poszukujących pracę, zmieniających zawód ale tak samo ważny dla osób prowadzących własny biznes i poszukujący kontaktów zawodowych. W Polsce LinkedIn z roku na rok konsekwentnie zdobywa popularność, co mnie bardzo cieszy, ponieważ uważam ten serwis za bardzo merytoryczny, czytelny, w pełni intuicyjny i co ważne! ogromnie skuteczny. Czy jest dla każdego? tak! ponieważ nawet jeśli nie znasz języka angielskiego, LinkedIn możesz przełączyć na języki polski i czerpać z niego do woli :) Zatem jakie korzyści zawodowe daje nam LinkedIn?

O tym dlaczego warto mieć profil zawodowy na LinkedIn pisałam we wpisie 5 powodów dla których warto mieć profil zawodowy na LinkedIn  - nawet jeśli dopiero w Twojej głowie kiełkuje myśl o zmianie pracy lub zmianie zawodu, powinnaś poważnie pomyśleć o założeniu profilu zawodowego na LinkedIn a jeśli już go masz - odśwież go i dopracuj a zobaczysz, że ten czas zaprocentuje.

Dzisiaj jednak chciałabym napisać Ci o tym, dlaczego warto udzielać się w grupach zawodowych na LinkedIn. Są osoby, które nawet nie wiedzą, że LinkedIn ma grupy choć ma je od bardzo dawna. Wiele firm w Polsce nawet nie zdaje sobie sprawy z potencjału biznesowego płynącego z posiadania własnej firmowej grupy na LinkedIn. Dobra, ale to temat rzeka i na zupełnie inny wpis :) Dzisiaj spróbuję przekonać Ciebie do tego, byś po odświeżeniu swojego profilu zawodowego, zaczęła udzielać się w grupach LinkedIn.

Dobra, zakładam, że Twój profil jest już odświeżony i zaktualizowany, teraz czas na zapoznanie się z grupami. Gotowa? to zaczynamy :) Najpierw kilka słów o tym jak je znaleźć a na końcu o tym, dlaczego warto z nich korzystać.

Krok 1
Najeżdżasz kursorem w górnym menu na zakładkę Interests - w tym momencie rozwinie się podmenu - w nim znajdziesz - Companies, Groups, SlideShare. -> wybierasz Groups.



Krok 2
Zostaniesz przeniesiona na stronę do zarządzania grupami. Na tej stronie, osoby, które należą już do jakiś grup, zobaczą najnowsze wpisy z najbardziej aktywnych grup. Jeśli nie należysz do żadnej z nich, prawdopodobnie LinkedIn podrzuci Ci własne propozycje na podstawie Twojego doświadczenia zawodowego lub zainteresowań.

W każdym razie główne miejsce dowodzenia Grupami LinkedIn wygląda tak:




Krok 3

Jak wyszukać grupę, która może nas zainteresować?

I tutaj przyznaję LinkedIn dał ciała. Ponieważ do wyszukiwania grup służy ta sama ogólna wyszukiwarka, co do wyszukiwania osób czy stron firmowych. To jest mylące i często sama w pierwszej chwili mam problem ze zlokalizowaniem wyszukiwarki zanim przypomnę sobie, że to o tę górną chodzi.
Jak więc wyszukać grupę?
A tak:) :



W pole wyszukiwarki tradycyjnie wpisujesz hasło najbliższe tematyce grupy, rozwijasz to maleńkie menu -> kwadracik przy wyszukiwarce -> i wybierasz obszar, w którym chcesz uzyskać wyniki wyszukiwania. Ale żeby nie było za różowo, LinkedIn wepchnie Ci, mimo wszystko w ramach dodatków wyniki wyszukiwania zgodne z hasłem, które wpiszesz, ale z pozostałych obszarów, na przykład strony firmowe. Wygląda to mniej więcej tak:



Z jednej strony dobrze, z drugiej niekoniecznie. Ale co zrobisz? Nie zrażaj się tym jednak, ponieważ ostatecznie, po wciśnięciu entera, strona się przeładuje a Ty wylądujesz z wynikami, które pierwotnie widziałaś w podpowiedziach wyszukiwarki. Tym razem jednak na górze będą grupy, zgodnie z oczekiwaniami.



Krok 4
Część grup jest zamkniętych. To oznacza, że po tym, gdy wciśniesz ten magiczny guziczek -Join- otrzymasz komunikat w stylu, że Twoja prośba czeka na zatwierdzenie przez administratora. Jeśli admin jest ogarnięty a grupa żywa to dołączysz do grupy w zasadzie jeszcze tego samego dnia. Jeśli jednak administrator jest gościem w swojej grupie a grupa żyje własnym życiem bądź już dawno wymarła... poczekasz trochę dłużej. Albo nie doczekasz się wcale.

Jak w takim razie zarządzać zaproszeniami oczekującymi?

W bardzo prosty sposób:

Zmykasz na stronę główną z grupami ;) -> patrz Krok 1 -> i tam masz coś tak magicznego jak My Groups a w nich Pending (oczekujące) ->


Jeśli uznasz, że już nie chcesz dłużej czekać, po prostu kasujesz swoją prośbę o dołączenie do grupy.

No dobrze, ale co jeśli czas zweryfikował Twoje wybory i są grupy, z których chcesz się wypisać? W wolnej chwili wracasz do My Groups i tam, korzystając ze "śrubki", zarządzasz wybraną grupą. Odłączasz się od niej. Można też to zrobić z poziomu samej grupy. Jak Ci będzie wygodniej.



Proste, prawda? Ten serwis naprawdę da się lubić. Co więcej, niesie za sobą szereg możliwości.

Po pierwsze: 
dzięki grupom międzynarodowym, możesz udzielać się również w grupach angielskojęzycznych. W ten sposób nie tylko ćwiczysz język biznesowy, ale też docierasz do niesamowitych ludzi, często dużo bardziej otwartych i życzliwych niż Polacy. Wybacz, ale to prawda. Będziesz miała okazję poznać biznes, branżę czy charakter stanowiska pracy z zupełnie innej strony, z perspektywy zupełnie nieznanego nam kraju.
Co ważne, takimi działaniami zwiększasz swoje szanse na uzyskanie pracy za granicą. Albo nawet w oddziale Polskim międzynarodowej firmy, która, możesz mi wierzyć, rekrutuje ludzi głównie dzięki LinkedIn.

Po drugie:
docierasz do osób, które dużo chętniej opowiedzą Ci o branży czy pracy w danej firmie albo o specyfice stanowiska, o którym myślisz. Pamiętaj, że grupy działają tak jak kiedyś fora internetowe - ludzie chętnie dzielą się wiedzą w zamkniętym środowisku, w którym mogą nawiązać relacje z innymi użytkownikami niż publicznie.

Po trzecie: 
rekruterzy też obserwują takie grupy co oznacza, że czytając Twoje wypowiedzi zaczynają Ciebie bliżej poznawać i doceniać wartość Twojego doświadczenia i pracy. I teraz spójrz, załóżmy że idziesz na rozmowę rekrutacyjną do firmy i podczas spotkania dowiadujesz się, że przed Tobą rekruter spotkał się z inną Kobietą o takim samym doświadczeniu zawodowym oraz o bardzo zbliżonych kwalifikacjach i umiejętnościach. Macie takie same oczekiwania finansowe i możecie w tym samym czasie rozpocząć pracę. Obie podobacie się rekruterowi, ale tylko jedna z Was może przejść do dalszego etapu. Jedyna różnica między Wami jest taka, że rekruter nie znalazł nic więcej o tamtej osobie, ta osoba mimo że ma profil na LinkedIn, nigdzie się nie udziela, nie dzieli się wiedzą, nie wychodzi do ludzi. Za to Ty nie dość, że udzielasz się w grupie to jednocześnie prezentujesz swoją wiedzę, po sposobie wypowiedzi rekruter jest w stanie ocenić, czy jesteś otwartą i kontaktową osobą, czy chętnie pomagasz, czy naprawdę lubisz to co robisz.

Jak sądzisz? Która z Was w tej sytuacji ma większe szanse na dalszy etap? To oczywiste :)

Udział w grupie zawodowej dopisz do swojego CV


Aha, i pamiętaj o jednej bardzo ważnej rzeczy - jak tylko zadomowisz się w jakiejś grupie, wróć do swojego papierowego CV i wpisz w polu Zainteresowania udział w tej grupie - podaj jej pełną nazwę, najlepiej podlinkuj a obok nazwy w nawiasie wpisz bezpośredni adres np. Grupa Popappprana (www.linkedin.com/..... ) to grupa dla osób zainteresowanych tematyką wyższości słońca nad księżycem! wśród 300 członków grupy dzielimy się spostrzeżeniami dnia codziennego. Zapraszam :)

Jeśli masz pytania to tradycyjnie zapraszam, pisz śmiało na jakzmieniczawod@gmail.com a w między czasie dołącz do naszego newslettera :)




powered by TinyLetter

Powodzenia!
Monika
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

01 listopada, 2016

Dlaczego zainteresowania mogą nam pomóc znaleźć lepszą pracę?

Lubię mówić, że pierwsza praca jest jak naleśnik - zawsze nieudana :) Oczywiście z przymrużeniem oka, ale w większości przypadków coś w tym jest. Gdy idziesz do nowej pracy zaraz po szkole średniej lub po studiach, masz głowę pełną ideałów, naiwnie wierzysz w moc sprawczą swoich ambicji, w szczęście do szefa, który przyjmie Cię pod swoje dojrzałe skrzydła i stanie się Twoim zawodowym mentorem. A potem upadasz na bruk z głośnym plaśnięciem i kompletnie nie wiesz jak to się mogło stać...

No stało się. W większości przypadków taki początkujący pracownik ląduje na najniższym szczeblu swojej przyszłej zawodowej kariery i jest od wszystkiego co najgorsze, czyli tzw. czarnej roboty. I w pewnym sensie dobrze, ponieważ ma niepowtarzalną szansę posmakować różnych zajęć, różnych działów i różnych charakterów swoich kolegów i koleżanek. To uczy. Uczy na przykład tego, że bywają osoby, które nie szanują nikogo niższego od nich stanowiskiem. Uczy tego, że niektórzy szefowie cierpią na brak kultury i wyznają zasadę, że pracownicy powinni pracować dla nich za uścisk dłoni. No, ostatecznie za miskę zupy. Uczy też pokory. Śmiem twierdzić, że prawdziwa natura człowieka wychodzi zawsze w sytuacji, gdy ma do czynienia z początkującym pracownikiem.

Mijają lata. Zmieniasz pracę, stanowisko. Powoli awansujesz i więcej zarabiasz. Już wiesz, że na przykład choć dobra jesteś w sprzedaży to jednak bliżej Ci do PR-u. Nadal w pracy dajesz z siebie 100%, ale po godzinach pochłaniasz materiały o PR dziesiątkami. Zapisujesz się na szkolenia. Zakładasz blog. Zaczynasz wsiąkać w obszar, który coraz bardziej Ciebie pochłania. Aż w końcu przychodzi ten moment, kiedy czujesz, że musisz wybrać, że dłużej nie dasz rady nosić na sobie tych dwóch twarzy, z jednej strony handlowca, z drugiej PRowca. Czujesz potrzebę skupienia się na jednym wiodącym temacie.

Kobietom często w podjęciu tej decyzji pomaga rodzicielstwo. W swoim otoczeniu znam kilkadziesiąt przykładów kobiet, które dotychczasowe życie zawodowe zakończyły w chwili narodzin dziecka. Po powrocie z urlopu wychowawczego chciały wrócić na ścieżkę kariery z nową kartą. Wiele z nich właśnie wtedy założyło swoje własne biznesy. Inne czas urlopu wychowawczego przeznaczyły na zdobycie nowych kwalifikacji i rozpoczęciu pracy w nowym zawodzie.

Dlaczego tak się dzieje?

Moim zdaniem to kwestia dojrzałości zawodowej. Przychodzi moment, kiedy masz poczucie, że w obecnej pracy już wszystko osiągnęłaś i nie ma już drzwi, które czekałyby na to, aż je otworzysz. Do tego dochodzi mniejsze lub większe wypalenie zawodowe. Czujesz się znudzona rutyną i powtarzalnością zadań, których w rzeczywistości nie lubisz. Albo już nie lubisz. A przynajmniej już nie z takim pożądaniem jak na początku swojej kariery zawodowej. Poza tym, umówmy się, dla wielu z nas stanowiska, które zajmujemy w wieku 30+ są często przypadkowymi stanowiskami, bo tak nam się ułożyła nasza ścieżka zawodowa.

Teraz wiemy o sobie więcej.
Teraz jesteśmy silniejsze i chętniej sięgamy po zmiany. 

Fajne jest to, że wiele z naszych zainteresowań przeobraża się w biznes. Zakładamy nasze małe działalności gospodarcze z dużo większymi szansami na powodzenie właśnie dzięki wcześniejszemu doświadczeniu zawodowemu. A to bardzo ważne. Sama dobrze pamiętam swój pierwszy biznes... wymyśliłam sobie, że będę sprzedawała bieliznę. I fajnie, pomysł zacny, tylko w tedy nie miałam bladego pojęcia o tym, że powinnam go sprzedawać z marżą ... A ja nie dość, że sprzedawałam go po cenie, jaką uzyskałam od dystrybutora, to jeszcze bez vat... Jak myślisz, dużo zarobiłam? ;)

Dlaczego zainteresowania mogą nam pomóc znaleźć lepszą pracę?

Moim zdaniem dlatego, że jest to zajęcie, w którym, im więcej mu czasu poświęcasz i zgłębiasz temat, stajesz się ekspertką tematu. Tak, wiem, strasznie wyświechtane ostatnio słowo-wszyscy zaczynają być ekspertami w swoich branżach. W efekcie mamy samych początkujących i samych ekspertów, nikogo pomiędzy.

Interesując się na przykład malowaniem paznokci, próbujesz różnych metod i materiałów, chodzisz na szkolenia, podglądasz koleżanki na Youtube, ćwiczysz i z dnia na dziej stajesz się lepsza. I nagle, gdy pewnego dnia postanawiasz znaleźć pracę w tym zawodzie, na rozmowie kwalifikacyjnej deklasujesz konkurentki. Bo nie dość, że masz cenne umiejętności, zdobyte we wcześniejszych pracach, to jeszcze robisz coś z pasją i za pasją podążasz. To właśnie takie osoby "kupują" rekruterów.

Wychodzimy na przeciw nowemu. Poznajmy nowych ludzi, nawiązujemy nowe kontakty. Jesteśmy bardziej świadome tego, czym chcemy się zajmować i podejmujemy lepsze dla nas decyzje. O ile w początkach naszego życia zawodowego najczęściej godzimy się na każdą pracę, tak na pewnym etapie to my decydujemy o tym czy ta praca, którą nam oferują, jest dla nas odpowiednia. 


W jaki sposób szukać ogłoszeń o pracę, gdy nie mamy doświadczenia?


Ja na Twoim miejscu założyłabym profil na LinkedIn i dotarła do osób, które zajmują poszukiwane przez Ciebie stanowisko lub działają w branży, która Ciebie interesuje. Zanim rzucisz się na głęboką wodę, porozmawiaj z tymi osobami, podpytaj je o charakter stanowiska, o plusy i minusy, o ewentualne możliwości dalszego rozwoju.. .w końcu musisz jakoś dotrwać do tej 60-tki... ;)

Takie rozmowy dadzą Ci twarde dane, na podstawie których zweryfikujesz wyobrażenie o tym nowym stanowisku bądź branży. Znalezienie ogłoszenia o pracę stanie się dużo łatwiejsze.

powodzenia! :)
Monika
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

25 października, 2016

Jak opracować plan działania zmiany pracy lub zawodu?

W pierwszym wpisie na tym blogu o tym Jak zmienić zawód i nie zwariować? opisałam kilka etapów, według których, moim zdaniem powinniśmy planować takie przedsięwzięcie. Uzbierałam ich w sumie siedem, chociaż nie wykluczone, że można by je jeszcze bardziej rozdrobnić. Po co? Ponieważ metoda małych kroczków jest najskuteczniejsza. Minimalizujemy ryzyko chaosu. 

Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

21 października, 2016

Ankieta dla Zawodowych Zmieniaczek i nie tylko! :)

Cześć! Fajnie, że jesteś, wiesz? Mam do Ciebie prośbę - gdy znajdziesz chwilę wolnego, weź udział w mojej krótkiej anonimowej ankiecie, która pozwoli mi lepiej dopasować treści na blogu pod Twoje potrzeby i oczekiwania. Ankieta składa się zaledwie z 9 pytań i jej wypełnienie zajmie Ci dosłownie chwilę.


Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

18 października, 2016

Są takie dni...

Czasem jest tak, że wszystko czego się dotkniesz wychodzi beznadziejnie, jakby żyło swoim własnym życiem na przekór Tobie. Czegoś bardzo chcesz, planujesz to, przygotowujesz się najlepiej jak umiesz a mimo to nie udaje Ci się. W dodatku w tym samym momencie walą Ci się na głowę inne rzeczy. I dostajesz po grzbiecie. Tak jakbyś chciała za bardzo. Czy można chcieć za bardzo?

Ponad tydzień temu zapanowała cisza na blogu ponieważ mój laptop wylądował w serwisie. Jedyny komputer to ten w pracy, na którym trudno napisać cokolwiek, z resztą nawet nie ma kiedy. Normalnie mogłabym napisać coś z telefonu, wstawić jakieś zdjęcie ze starszego wpisu i byłoby dobrze, ale telefon podzielił los laptopa i jak dwaj przyrodni bracia wylądowali w naprawie w tym samym czasie.

W między czasie przygotowywałam się ostro do egzaminu praktycznego na prawo jazdy kategorii A. Dzień w dzień popołudniami aż do późnego wieczora i ostatni weekend, pomimo okropnego chłodu, spędziłam na placu manewrowym. Ćwiczyłam jeszcze mocniej, z większą siłą i determinacją niż przez ostatnie trzy miesiące całego kursu. Byłam przygotowana do tego egzaminu celująco. Jedyne, czego mi brakowało to szczęścia.

Dziś miałam ten egzamin i wszystko mi sprzyjało od wczesnego świtu - pogoda się poprawiło (chociaż miało padać od rana, było sucho i ładnie), trafiłam na rewelacyjnego egzaminatora, no wszystko, naprawdę wszystko było super.
Niestety nie zdałam.

Dlaczego? Przecież byłam tak dobrze przygotowana.
Nie zdałam, ponieważ zjadły mnie nerwy a na motocyklu nie możesz być spięta. Ciało musi pracować i współpracować, elastycznie, płynnie, pewnie i zdecydowanie. Inaczej prosisz się o wywrotkę i siniaki, w najlepszym wypadku. I mi właśnie dzisiaj tego zabrakło, bo nie zapanowałam nad własnymi emocjami. No i za bardzo mi zależało. Zdanie za pierwszym razem postawiłam sobie za punkt honoru.

Dzisiaj, gdy odebrałam laptopa z serwisu, pomyślałam, że chcę o tym napisać, pomimo że ma się nijak do zmiany pracy. Ale, jeśli spojrzysz na temat z otwartą głową, zobaczysz jak wiele wspólnego mają ze sobą te dwa tematy.

Gdy trzy lata temu stawiałam swoje pierwsze kroki w nowy zawodzie, niczego nie byłam pewna. To naprawdę była rosyjska ruletka. Możesz być obkuta z tematami po zęby, mieć ustawy i zasady rachunkowości w małym palcu a mimo to, możesz nie znaleźć zatrudnienia, ponieważ nikt nie będzie chciał dać Ci tej szansy. Nikt nie poczuje tzw. chemii do Ciebie i nie będzie chciał ryzykować, zapraszając Ciebie do swojego zespołu. Może tak być. Szczególnie w Polsce osoby zmieniające zawód i zaczynające z nowymi kwalifikacjami od zera, są nadal kiepsko postrzegane. Podchodzi się do nas z ogromnym dystansem, patrzy się na nas raczej jak na kogoś z fanaberią niż na osobę, która wie czego chce a przede wszystkim na osobę, która wykazała się pracowitością, ambitnością i zdecydowaniem oraz skutecznością w realizowaniu celu - zrobiła ten najważniejszy krok - zdobyła nowe kwalifikacje. Zdobycie nowych kwalifikacji wymaga ogromu pracy, wyrzeczeń oraz determinacji. To nie przychodzi samo. Samo też nie zasysa się do naszych głów. My na efekty pracujemy całymi tygodniami. Ale niestety mało kto nadal na takie osoby patrzy w ten konkretny sposób.

Dlatego może się zdarzyć, że po roku czy dwóch, nadal będziesz bez pracy w wybranym, nowym zawodzie. Wtedy powinnaś pomyśleć o wdrożeniu planu awaryjnego, bez którego nie radziłabym w ogóle zaczynać całego procesu.

Dlaczego o tym piszę? Bo chcę pokazać, że może nie być tak kolorowo, jak byśmy tego chciały. Będziemy musiały przełknąć tę gorzką pigułkę. I poradzić sobie z emocjami.
Ja dzisiaj nie wiem jak to zrobić. Jestem sobą rozczarowana. Jedno wiem na pewno - nie można się poddawać. Łatwo powiedzieć, co?

M.
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

04 października, 2016

Planujesz zawodową zmianę? Zacznij udzielać się w grupach społecznościowych Facebook czy Google Plus

Mały kącik, cztery kwadratowe stoliki, na wysokość mniej więcej tych szkolnych, przy każdym krzesła. W tle regały z książkami a na ich czele ogromne biurko. A na nim monitor, taki wielki, jak dawne kineskopowe telewizory. Spotykaliśmy się zawsze w czwartki o 18:00 i przez dwie godziny uczyliśmy się nowych rzeczy. Raz to były zajęcia z komputerów, innym razem fizyka, matematyka albo zajęcia z literatury. Naszym miejscem spotkań była biblioteka dzielnicowa, organizująca różne edukacyjne spotkania dla młodzieży i dorosłych. To były spotkania, które miały dać nam wiedzę na start, zaszczepić zainteresowanie wybranym tematem, pokazać nam nasze słabe strony i kierunki, w którym z powodzeniem moglibyśmy podążać. Dziś czasem zdarza mi się brać udział w takich bibliotecznych klubach książki, które nadal zachowały dla mnie swój niepowtarzalny charakter. Jednak czasy się zmieniły a stacjonarne kluby biblioteczne zostały zastąpione przez grupy na Facebooku czy Google Plus. I dzisiaj chciałabym Was do dwóch z nich zaprosić :)

Pomimo mojego uwielbienia do wszelkich miejsc gromadzących społeczności, grupy omijałam szerokim łukiem. Bo tak. Jakaż byłam głupiutka! Dziś nie wyobrażam sobie dnia bez udziału w którejś z nich. Dlaczego? To proste. Bo lubię ludzi i kontakt z nimi, choć o ile nadal face-to-face jest on dla mnie trudny, tak ten wirtualny po prostu uwielbiam. Daje mi poczucie bezpieczeństwa i jednak pewnego rodzaju ukrycia. Złudne, ale psychika robi swoje.

Do tego przez lata uczyłam się angielskiego, ten język bardzo lubię. Ostatnio zarzuciłam naukę na rzecz innych aktywności, ale do tego wrócę już wkrótce! ponieważ marzy mi się mój własny podcast w języku angielskim! To jeden z celów na 2018 rok :) 

Na co dzień w pracy nie używam angielskiego, dlatego jeśli tylko mam okazję, przełamałam swoją barierę i strach przed obnażeniem językowych niedoskonałości i zaczęłam udzielać się w dwóch grupach: Sassy Entrepreneurs i Fearless Entrepreneurs

https://www.facebook.com/groups/SassyEntrepreneursMastermind/
Sassy Entrepreneurs Facebook Group for Sassy Women

https://www.facebook.com/groups/TAO.Living.Entrepreneurs/
Fearless Entrepreneurs Facebook Group for Fearless Woman








Co mi daje udział w tych grupach?
  • niesamowitego kopa motywacyjnego do działania w zgodzie ze sobą
  • spotkanie różnych osób, dzięki którym poznaję to coraz nowsze i ciekawsze miejsca w sieci
  • mam okazję do zadawania pytań a koleżanki z przyjemnością włączają się do dyskusji i jak trzeba - skopią zadek ;
  • ponieważ to są grupy międzynarodowe, rozmawiamy tam głównie po angielsku, choć obie Panie Założycielki są wspaniałymi Polkami na emigracji i prywatnie gadamy w ojczystym języku
  • ćwiczę swój angielski (choć to nadal kropla w morzu, ale i tak ogromny plus!)
  • wsparcie, o które na co dzień trudno, zwłaszcza gdy najbliżsi przyjaciele nie podążają prywatną ścieżką biznesu
  • wymianę kontaktów

Mogłabym tak wymieniać zalety bez końca, ale to nadal będą moje subiektywne odczucia.
Wiem, że Google Plus też ma swój odpowiednik grup Facebookowych i jeśli ktoś częściej udziela się na Google Plus to tam znajdzie miejsce dla siebie - ja na przykład tam mam swoich wirtualnych moli książkowych :)) tak więc nie jest tak, że ograniczam się tylko do jednego medium.

Dobrze, ale zapytasz o to, jaki związek ma udział w grupach dla przedsiębiorców gdy nie planuje się założenia własnej działalności a tylko zmianę pracy?

Bardzo prosty. Uważam, że w życiu trzeba mieć otwarty umysł. To, że kredki są do rysowania, wcale nie oznacza, że nie można ich wykorzystać do innych zajęć... ;) Tak samo jest z grupami.
Osoby w tych grupach zanim zostały przedsiębiorcami, gdzieś wcześniej pracowały. Zajmowały różne stanowiska, mają przeróżne kwalifikacje i zawodowe doświadczenie, reprezentowały różne branże. To kopalnia wiedzy dla nas!

Od pierwszego wpisu na tym blogu powtarzam w kółko i będę powtarzała do znudzenia, że..

zanim zmienimy pracę czy zawód, zróbmy nasz mały wywiad - nie kupujmy kota w worku bo zwyczajnie szkoda na to czasu i pieniędzy. Dołączmy do różnych grup, pytajmy o interesujące nas branże, potrzebne kwalifikacje, o to jaka jest ta branża, czym się charakteryzuje, czy często są ogłoszenia a może to praca raczej sezonowa?

Zaletą pytania w grupach jest przede wszystkim to, że te grupy są zamknięte i ludzie chętniej się otworzą, napiszą o własnym doświadczeniu, doradzą lub odradzą niż na forum publicznym, ogólnodostępnym, do którego łatwo trafić z wyszukiwarki i dlatego nie wypada za mocno się publicznie otwierać.

A poza tym kto wie jakie szanse otworzą się przed Tobą? :)

A Ty w jakich udzielasz się grupach, niekoniecznie biznesowych, przecież nie samą pracą człowiek żyje!

Powodzenia!
Monika
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

29 września, 2016

Blog ma Facebooka! :)

Zakładając kilka miesięcy temu blog nie planowałam zakładania profilu społecznościowego dla bloga ani na Facebooku, ani na innym portalu społecznościowym. Przez długi czas sądziłam, że treści, które publikuję, jeśli zdobędą swoich czytelników, to na pewno nie z Facebooka. To medium wydawało mi się przez długi czas bardziej odpowiednie dla rozrywkowych tematów niż dla związanych z życiem zawodowym i karierą. Ale od czego są Facebookowe grupy wsparcia? :)
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

27 września, 2016

Zmiana pracy, zawodu czy własna działalność?

Co jakiś czas słyszę od koleżanek słynne zdanie: "Mam dość mojej pracy. Muszę coś zmienić bo zwariuję". Wtedy pytam: "Dlaczego więc nie zmienisz?" A odpowiedź najczęściej jest taka sama: "Bo nie wiem co." No właśnie. Bo nie wiem co. I w sumie to naturalne. W większości przypadków do radykalnych decyzji trzeba dojrzeć. I albo gdzieś w Tobie tli się ta iskierka przedsiębiorczości, która bardzo chce, żebyś ją w końcu uwolniła, wtedy zaczynasz dążyć do niezależności zawodowej i finansowej, albo zmiana ogranicza się wyłącznie do zmiany pracy. Rzadko kiedy zawodu. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego tak bardzo boimy się radykalnych zmian?

Bo mamy małe dzieci.
Bo mamy kredyty.
Bo biznes nadal patrzy na osoby zmieniające zawód bardzo ostrożnie i sceptycznie.
Bo w kraju o gigantycznych obłożeniach dla firm, szczególnie tych nowo powstałych, cholernie trudno jest szybko osiągnąć próg rentowności.
Bo boimy się porażki i tego, że będziemy musiały przyznać się do błędu.

Wiesz co?
Chrzań to!

Kiedy warto zmienić pracę?

Pomijam aspekty finansowe i towarzyskie. Czasami, jeśli jesteś w miejscu z perspektywami rozwoju, wykonujesz pracę, którą bardzo lubisz i która daje Ci wiele radości, niezadowalające aspekty czy gorsze relacje wśród współpracowników da się znieść. Przez jakiś czas. Przynajmniej ja tak mam. Dla mnie cholernie ważne są relacje w pracy. Ważniejsze od wynagrodzenia. Jestem w stanie zaakceptować niższe wynagrodzenie i zakotwiczyć w firmie na dłużej dla ludzi, dla świetnego szefa, który przy okazji będzie moim autorytetem. Dla zadań, które pozwolą mi realizować siebie. Ale to ja. Ja mogę sobie pozwolić na takie ustępstwa, ponieważ moja etatowa praca nie jest jedyną moją pracą i ewentualne różnice w wynagrodzeniu uzupełniam współpracując w innym miejscu. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy może sobie na to pozwolić, dlatego nie podążaj słowo w słowo za mną :) Ja daję Ci wskazówkę, Ty musisz z niej zrobić swoją osobistą armatę.

No więc kiedy warto zmienić pracę? 
Zawsze wtedy, gdy czujesz, że twoja praca jest nużąco powtarzalna i schematyczna. Ale uwaga - każda praca jest schematyczna i powtarzalna, bo z góry mamy określone obowiązki i one są stałe dla każdego dnia. Dlatego kluczowym słowem tutaj jest nużąca. 

Jeśli dotarłaś do etapu, w którym robisz wszystko inne byle nie robić swoich zadań jak najdłużej to powinna Ci się zapalić czerwona lampka. Uważam, że w każdej pracy przy dobrych relacjach z przełożonym i współpracownikami można uelastycznić zadania do wykonania i co jakiś czas je delikatnie zmodyfikować. Umysł lubi się uczyć. Człowiek lubi się uczyć. Ale jeśli w żaden sposób nie możesz wprowadzić do swoich zadań niczego nowego a obecny zakres powoduje, że jesteś coraz bardziej znudzona, czas na zmiany. Długo tak nie pociągniesz.

Wtedy warto zacząć rozglądać się za nowym miejscem pracy. Ale korzystając z okazji zmiany, tym razem zrób to inaczej. Połącz pracę z zainteresowaniami. Określi branże Ci bliskie. Może lubisz biżuterię albo kosmetyki? Może prowadzisz blog o jeździe na rolkach? Może lubisz gotować?

Określ temat Tobie bliski a na tej podstawie branżę. Wybierz dwie, trzy branże. Następnie wejdź na portale z ogłoszeniami o pracę i przyjrzyj się ogłoszeniom w tych branżach. Na razie nie określaj stanowiska. Wybierz tylko lokalizację i branżę. Sprawdź kogo szukają. Przeanalizuj te ogłoszenia pod kątem warunków zatrudnienia. Dopiero na końcu przeanalizuj ogłoszenia pod kątem proponowanych stanowisk pracy.


Dlaczego tak?
Dlatego, że otwierasz się w ten sposób na zupełnie nowe sytuacje. Może się okazać, że w tej branży nikt nie poszukuje akurat osoby na stanowisko, które obecnie zajmujesz, ale! poszukują osoby na stanowisko, do którego pasują Twoje umiejętności. Dlaczego by nie spróbować w ten sposób posmakować czegoś nowego? Niech to będzie nowa przygoda życia a nie powielanie doświadczenia, które już zdobyłaś. Niech to będzie coś zupełnie nowego, co da Ci kopa i motywację do nauki i być może wywinduję Ciebie znacznie wyżej na drabinie kariery niż dotychczasowe stanowisko.

Myślę, że warto patrzeć na różne aspekty naszego życia niestandardowo.

Kiedy warto zmienić zawód?

Wtedy, kiedy docierasz do sytuacji opisanej w akapitach wyżej. Ale też wtedy, kiedy widzisz, że Twoja branża coraz gorzej funkcjonuje. Albo zabrnęłaś już tak wysoko, że wyżej się nie da, czyli osiągnęłaś szczyt swoich zawodowych możliwości w tym miejscu.
Może więc czas zmienić zawód? Jak się do tego przygotować opisałam w poście Jak zmienić zawód i nie zwariować.

Kiedy warto rozpocząć własną działalność gospodarczą?

Zawsze wtedy, kiedy Ciebie na to stać! :) Poważnie. Nie bez powodu mówi się, że na start potrzebujesz tyle oszczędności, które pozwolą Ci przetrwać co najmniej dwa lata funkcjonowania firmy. Bo pierwsze dwa lata są kluczowe. To czas kiedy popełniasz najwięcej błędów, uczysz się swojego biznesowego otoczenia, testujesz różne grupy klientów, sprawdzasz cenniki i uczysz się godzić nową trudną rzeczywistość z domem i rodziną.

Niezależność finansowa jest złudna, szczególnie na początku. Czasowa? Również. Owszem, w idealnych warunkach pracujesz kiedy chcesz i gdzie chcesz, ale zanim te idealne warunki nastąpią, pracujesz niemal non stop siedem dni w tygodniu. Bo musisz wypracować skalę, która musi rozpędzić się jak kula śniegowa, dopiero wtedy będziesz mogła pracować jak, kiedy i gdzie chcesz. 

Kiedy warto rozpocząć własną działalność?

Kiedy masz pomysł na biznes i wiesz na podstawie badań rynku, że Twoje produkty lub usługi znajdą odbiorców.
Kiedy masz już zbudowaną grupę potencjalnych klientów, na przykład czytelnicy bloga albo forumowicze na Twoim osobistym forum czy w grupie na Facebooku.
Kiedy znasz rynek i rzeczywiście znasz się na tym co planujesz ludziom sprzedać - klienci błyskawicznie wytkną Ci bubla. Wchodząc z nimi w interakcję sprzedażową, postaw na jakość.
Kiedy masz przynajmniej podstawowe pojęcie o tym jak analizować dane sprzedaży i zakupów, żeby na ich podstawie mądrze w przyszłości podejmować współprace przy nowych zleceniach.

Moim zdaniem, przygodę z własną działalnością najlepiej jest rozpocząć po roku - daj sobie ten czas na spokojne zbudowanie zaplecza - zbadanie rynku i analizę wyników, dotarcie do miejsc, w których są Twoi potencjalni klienci. Oszacowanie kosztów związanych z uruchomieniem firmy.
Jedno jest pewne, nie spiesz się, jeśli nie musisz :)

A Ty, którą z opcji byś wybrała, gdybyś miała teraz zdecydować? Co jest Ci bliższe?

Powodzenia!
Monika
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

22 września, 2016

Wielozadaniowość - wada czy zaleta?

Czasem mam takie chwile, kiedy zazdroszczę osobom skoncentrowanym na jednym obszarze. Mają swój ulubiony ogródek tematyczny, są mu od lat wierni i niczego więcej im do szczęścia nie potrzeba. Tak sądzę. I zazdroszczę im tego czasami. Bo mają spokój i czystą głowę. Moją głowę w kółko coś rozprasza.

Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

15 września, 2016

Moje pierwsze trzy lata w nowym zawodzie - wpis bardzo osobisty

Nadchodzi jesień, z roku na rok przybiera nowe oblicze, jest tak bardzo inna niż ta, którą pamiętam z dzieciństwa. Dziś jest ciepła, bardzo ciepła, mniej kolorowa. I będzie ciepła prawie do samego końca a potem nadejdzie zima i ochłodzi się z dnia na dzień, zaskakując tym każdego z nas. I zawsze wtedy myślę sobie, że przecież od dziecka wiem o tym, że po jesieni będzie zima a mimo to ten chłód równie mocno mnie za każdym razem zaskakuje. Wtedy też myślę sobie o tym, że tak samo jest w naszej pracy, pod skórą czujemy nadchodzące zmiany, mimo że nadal nie do końca potrafimy je jeszcze nazwać i ubrać w odpowiednie ciuszki. Ale czujemy je i powstaje wtedy pytanie - co z tym przeczuciem zrobisz? Co zrobisz z zapowiadającymi się zmianami?

Możesz nie robić nic i ciągnąć ten schemat do samego końca aż zmiana stanie się faktem i wylądujesz na bruku. No. W powiatowym urzędzie pracy, w najgorszym przypadku. Ale też możesz zakasać rękawy i wypiąć się na zmianę, przejmując nad nią kontrolę. I można to zrobić na wiele sposobów.

Po trzech latach jestem zupełnie inną osobą. Jestem pewniejsza, silniejsza, jestem lepsza! I bardziej świadoma. Jestem wdzięczna. 


Dziś, gdy jesień zagościła na dobre, myślę sobie o tej jesieni trzy lata temu. O jesieni pełnej strachu, niepewności i lęku o moją przyszłość, o finanse, o mnie samą. Pamiętam jak biłam się z myślami. Bo wiedziałam, że dłużej nie dam rady pracować w tamtej branży, z tamtymi ludźmi, z ciągle takimi samymi projektami, widząc w kółko te same twarze na koktajlach networkingowych. Miałam dość tego, że każdą kreatywną myśl w zespole zabijają budżety tworzone przez osoby, które o projektach internetowych nie miały bladego pojęcia. Miałam dość osób, dla których dywagacje o wyższości ciemnej butelkowej zieleni nad tą jaśniejszą są sensem dnia a przez to gubią wizję projektu całościowo. Miałam dość. Ulało mi się. Zmiana była konieczna. Weszłam w wiek, w którym to był dla mnie ostatni gwizdek.

Przez wakacje zaczęłam robić kursy. Na jesieni zaczęłam szukać pracy. Znalazłam ją dopiero przed Bożym Narodzeniem, ale znalazłam! Kopiąc się z koniem, sukcesywnie dążyłam do wyznaczonego celu.

Dziś jestem na etapie, w którym mogę przebierać w ofertach. Dziś jestem na etapie, w którym swobodnie mogę prowadzić moją małą działalność gospodarczą. Dziś jestem na etapie, w którym mogę powiedzieć, że nareszcie jestem na właściwym zawodowym miejscu. Dziś jestem na etapie, w którym z dziką radością realizuję się w innych zawodowych obszarach, bez ciśnienia i napięcia. Dziś, będąc księgową z wyboru, realizuję się nadal w obszarze zarządzania społecznościami, bo to lubię jako moje hobby ale nie mam ciśnienia na zarabianie tym kanałem. 

Dziś jestem na etapie, w którym czuję, że nareszcie wszystko jest na właściwym miejscu a ja nie jestem rozdarta pomiędzy księgowość i finanse, które szalenie lubię a zarządzanie społecznościami, które są częścią mnie ale w taki sposób nieskażony ciśnięciem na zarabianie. Dziś mogę z powodzeniem realizować się w obu obszarach.

A w tym wszystkim piękne jest to, że jeszcze wiele przede mną :) A ja mam nadal chęć na to, by sięgać po więcej, jestem głodna! Zawodowo głodna! :)

Dzięki zmianie zawodu moje zawodowe życie nabrało innego, lepszego i ciekawszego wymiaru. Jestem za to wdzięczna. Jestem wdzięczna, że mój wewnętrzny upór nie pozwolił mi się poddać na żadnym z etapów, a przeszłam ich wiele, bardzo trudnych.

I Ciebie do tego zachęcam.

Może nie od razu tak radykalnie, nie musisz od razu zmieniać zawodu, żeby przekonać się o tym, która droga jest właściwa dla Ciebie. Możesz zacząć stopniowo, od zmiany pracy ale na zupełnie nowe stanowisko. Możesz zacząć na razie tylko od zmiany branży. Sposobów jest wiele, ważne są dwie rzeczy:

1. Musisz zacząć

2. Musisz rozłożyć tę zmianę na wiele lat


A przede wszystkim - nie poddawaj się. Zrealizuj plan do samego końca.

Powodzenia!
Monika

Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

11 września, 2016

Passion for Social - nowy cykl tematyczny o zarządzaniu społecznościami na blogu

Gdy w 2008 roku rozpoczęłam moją przygodę z forumową społecznością, nie przypuszczałam wtedy jak wiele w moim prywatnym i zawodowym życiu zmieni ta praca. To był czas, kiedy w Polsce community management dopiero raczkował a wydawnictwo, dla którego pracowałam, było jednym z pierwszych, które zatrudniło w pełnym wymiarze pracownika do zarządzania społecznością. Wtedy bardzo dużo nauczyłam się od Kelly Parker, która zarządzała społecznością PC World w Stanach Zjednoczonych, jako Community Manager tamtejszej społeczności, udzielała mi wielu cennych rad na temat relacji z użytkownikami, specyfiką forum, kwestiami technicznymi. Opowiadała o różnych sytuacjach kryzysowych, jakie mogą mieć miejsce i z jakimi ona wtedy musiała się zmierzyć.

Niby praca etatowa, ale bardzo szybko wsiąkłam w to nasze forum. Zaczynałam bardzo wcześnie, kończyłam bardzo późno. Niby po godzinach pracy a mimo to wciąż na forum, wciąż z moimi Moderatorami robiliśmy wszystko co mogliśmy i co potrafiliśmy, żeby działo się dobrze.

Oczywiście bywało różnie. Kłóciliśmy się, spieraliśmy, jak w życiu wśród znajomych. Ale wtedy udało mi się zebrać zespół, który w sytuacjach kryzysowych postępował według złotej zasady: jeden z wszystkich, wszyscy za jednego.

W między czasie Community Management pojawiał się na innych forach i portalach, ale nie zadomowił się u nas na dobre. Nie zdążył. Szybko zalała go moda na social media. Obserwowałam to zjawisko z niemałym wewnętrznym buntem. Nagle zaczęli się pojawić "social media ninja", którzy o zarządzaniu społecznościami nie mieli bladego pojęcia a ich jedynym "atutem" była umiejętność obsługiwania Facebooka czy Twittera. Minęły lata, zanim i w tym obszarze Ci "ninja" zrozumieli, że social media to nie tylko wrzucenie kilkunastu wpisów tygodniowo na różne kanały, ale powrót do korzeni, czyli do zarządzania społecznościami, które udało im się zgromadzić na tych kanałach. I dziś wygrywają Ci, którzy to rozumieją i nauczyli się, że do ludzi trzeba wyjść z czymś więcej niż wpisem zakończonym tzw. call to action ..

Dlatego że zarządzanie społecznościami online, według mnie, to animowanie ich, to słuchanie ich głosu, to bycie z nimi na tyle na ile się da, to wsiąknięcie między nich. Nie da się animować społeczności nie znając jej i jej potrzeb. Z czasem dobierasz tematykę pod konkretne preferencje swoich ludzi. Bo poznając ich zaczynasz rozumieć ich osobisty kierunek rozwoju, w których chcesz uczestniczyć. Dajesz im do czytania to, co lubią, czym się interesują, nie odwrotnie. Zaczynasz rozumieć, że w dużym stopniu to Ty jesteś dla nich a nie oni dla Ciebie.

Naturalnie z czasem właśnie z tej społeczności wyłaniasz swoje prawe ręce do pomocy :)  Często za sukcesem forum czy fanpage stoi sztab ludzi, ludzi w większości wyłonionych z tej konkretnej społeczności. Ludzie, którzy niejednokrotnie nie znają się w realu, pochodzą z różnych części kraju, czasem zza granicy, angażują siebie i swój czas, swoją wiedzę i energię w de facto Twoje miejsce.
I to jest bardzo piękne.

Dlaczego o tym piszę na blogu o zmianie zawodu? Ponieważ pomimo to, że rzeczywiście zmieniłam zawód i branżę, to moje zaangażowanie w społeczności pozostało. Bardzo wiele znajomości zawartych dawno temu, w tamtej pracy przetrwało do dziś, mało tego, powstało nowe miejsce, nasze własne, na którym możemy kontynuować plan, rozwijać się i pielęgnować nasze znajomości. Nadal dołączają nowe osoby i choć tematyka pozostała ta sama, nasza nowa społeczność zmieniła się, bo wirtualny świat się zmienił.

Tym wpisem chciałabym Ci pokazać, że pewne radykalne zmiany wcale nie muszą oznaczać całkowitego odcięcia się od dawnego życia. Poza tym, to że mam nową pracę, którą szalenie lubię, nie oznacza, że od tej chwili moje życie kręci się tylko w okół finansów. Powiem więcej, jestem szczęściarą, ponieważ nie dość, że bardzo lubię moją główną pracę, to nadal mogę rozwijać się w obszarze, do którego od lat mam sentyment i który dostarcza mi wiele radości, nowych znajomości ale też daje głowie odetchnąć od tych wszystkich ustaw i księgowych zagadnień.

Tym wpisem chciałabym też rozpocząć cykl społecznościowy, kto wie, może właśnie jesteś na tym etapie poszukiwania sposobu na swoje nowe życie zawodowe i obszar zarządzania, animowania społeczności oraz social media będzie tym dla Ciebie?

Pamiętaj, wygrywają Ci, którzy zawsze po tej drugiej stronie barykady dostrzegą człowieka. Biznes oparty na relacjach jest silniejszy niż ten nie uwzględniający uczuć i emocji odbiorców. Podobnie jest w pracy. 
Dlaczego tak uważam? dlatego że ostatecznie na forum czy do grup wracamy dla ludzi, nie dla tematyki, a wiele osób o tym zapomina, naprawdę i to bardzo, bardzo widać.

W ramach tego społecznościowego cyklu Passion for Social będę dzieliła się z Tobą profilami i społecznościami, wartymi śledzenia, od których wiele możesz się nauczyć, ale też, przy okazji, może odkryjesz w nich coś dla siebie?
Podsumowując, jeśli interesuje Ciebie tematyka zarządzania społecznościami i social media - to cykl Passion for Social jest dla Ciebie.

A jeśli masz pytania to pisz śmiało w komentarzu, postaram się pomóc :) 

Dołącz do Zmieniaczek! zapraszam!





powered by TinyLetter

Powodzenia!
Monika
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

01 września, 2016

Zaledwie godzina dziennie dzieli Cię od realizacji planów. Przekonamy się?


Ogromne tempo życia i nawał różnych codziennych obowiązków sprawia, że coraz trudniej nam odnaleźć się w tym wszystkim a przede wszystkim znaleźć czas dla siebie. Mamy coraz mniej czasu na nasze ulubione zajęcia a przede wszystkim na sprawy ważne, takie jak nasza zawodowa przyszłość. Bo to pędzące tempo życia również kształtuje nasze biznesowe otoczenie. Zmieniają się potrzeby pracodawców, zmienia się biznes. To wszystko wymusza na nas stałe podnoszenie kwalifikacji, doszkalanie się ale też reagowanie, gdy w firmie zaczyna się kryzys, zapowiadający w bliskiej przyszłości zmiany kadrowe. To moment, kiedy często jest już za późno na to, by przygotować sobie dobre zawodowe lądowisko, bo te zmiany często nas zaskakują. I nagle okazuje się, że za późno zapisaliśmy się na kurs, że niepotrzebnie tak długo odkładaliśmy decyzje o studiach podyplomowych, że dziś moglibyśmy sięgać wyżej i oczekiwać awansu zarówno zawodowego jak i finansowego, gdybyśmy wcześniej mieli plan na naszą przyszłość.

Byłam jedną z tych osób, które nie zareagowały odpowiednio wcześniej. Co mi pomogło pogodzić życie rodzinne i wypalające się zawodowe w zmianie zawodu?
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

25 sierpnia, 2016

Strategia poszukiwania nowej pracy-nie idź na żywioł!

Są w życiu pewne sytuacje, w których nie warto iść na żywioł. Wiele osób, szukając nowej pracy, ogranicza się wyłącznie do wysyłania CV. Te osoby po prostu siadają przed komputerem i wysyłają swoje CV w odpowiedzi na każde ogłoszenie, które spełnia przynajmniej to jedno podstawowe kryterium: stanowisko. A już to, czy te osoby spełniają oczekiwania pracodawcy jest drugorzędne. Bo jakoś to będzie. Nie rób tego. Nie idź na żywioł. Chyba że faktycznie chcesz, żeby jakoś Ci się żyło. Chcesz? Ja niekoniecznie.
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

23 sierpnia, 2016

Jak znaleźć nową pracę? Czyli sposoby na online i offline.

Poszukiwanie nowej pracy to wyzwanie. To również sprawdzian Twojej determinacji. Ale przede wszystkim sprawdzian tego, jak wysoką cenę jesteś gotowa zapłacić za lepsze jutro. Dzisiaj przedstawię Ci kilka możliwości, mniej lub bardziej oczywistych, ale na pewno są to opcje sprawdzone, które w moim przypadku działają. Przeanalizuj je pod kątem swojej sytuacji i zmodyfikuj je tak, by były użyteczne również dla Ciebie. Rąbka tajemnicy uchyliłam w poprzednim wpisie o tym: Jak znalazłam swoją pierwszą pracę w nowym zawodzie? Dzisiaj podpowiadam Ci o różnych sposobach na jej znalezienie. Gotowa? zapraszam!

Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

16 sierpnia, 2016

Jak znalazłam swoją pierwszą pracę w nowym zawodzie?

Lata świetlne temu ;) pierwszą pracę etatową znalazłam z ogłoszenia w papierowym wydaniu gazety. Tak, celowo podkreślam fakt, że był to papier, ponieważ było to dawno temu a CV wraz z listem motywacyjnym wysyłało się na poczcie. I teraz wyobraź sobie ile wydawaliśmy na same znaczki pocztowe i koperty? Średni czas oczekiwania na odpowiedź to były, uwaga... trzy miesiące! Nieźle, prawda? Mi szczęśliwie udało się tę pracę znaleźć w trzy miesiące od momentu kiedy zaczęłam rozsyłać swoje CV, ale wielu moich znajomych nie miało tyle szczęścia i czekało znacznie dłużej.

Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

12 lipca, 2016

Jeden prosty spsób na organizację i przechowywanie ważnych dokumentów

Od pewnego czasu w blogosferze można zauważyć trend organizowania się. Wszyscy organizują swoją przestrzeń zawodową i przestrzeń prywatną. Grupa dążąca do życiowego minimalizmu rośnie w siłę, odkrywając nową jakość życia. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę hasło "jak zorganizować przestrzeń do pracy", "jak zorganizować listę zadań do zrobienia", a otrzymujemy setki wpisów z propozycjami. Powstają coraz to nowsze, doskonalsze kalendarze, wspierające nas w organizowaniu naszego dnia codziennego.
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

05 lipca, 2016

Siła mapy pragnień - sposób na wątpliwości

Każdego z nas dopadają wątpliwości i jest to normalna sprawa. Z doświadczenia wiemy, że im bardziej nam na czymś zależy, tym te wątpliwości odczuwamy ze zdwojoną siłą. Nasze samopoczucie pogarsza się tym bardziej, gdy sytuacja, w której się znajdujemy jest dla nas trudna, przedłuża się w nieskończoność a coś, do czego dążymy wydaje się być coraz bardziej nieuchwytne.

Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

28 czerwca, 2016

Siła referencji - dlaczego warto zbierać referencje

Niedawno podczas porządków w moich dokumentach, znalazłam referencje, które dostałam w jednej z pierwszych firm, w której pracowałam. Piękny dokument, wydrukowany ozdobną czcionką na ozdobnym szablonie. Papier raczej z tych twardszych. I kilka prostych, ale bardzo ważnych słów, słów, które pomogły mi później otworzyć nie jedne drzwi w mojej zawodowej karierze. Dlaczego więc tak rzadko decydujemy się na to by poprosić pracodawcę o referencje? Przyznaję, że od tamtej pory moja jednosztukowa kolekcja nie powiększyła się o nowe referencyjne zdobycze, ale jak teraz o tym myślę, to uważam, że to był mój duży błąd. Dlaczego?

Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

03 czerwca, 2016

Moje umiejętności, mocne i słabe strony idą na przegląd!

W pierwszym poście na tym blogu spisałam kilka ważnych, a przede wszystkim z życia wziętych wskazówek o tym jak zmienić zawód? Dzisiaj chciałabym rozwinąć jedną z tych wskazówek i zatrzymać się przy niej dłuższą chwilę. Uważam, że jest to ważny etap podczas zaczynania całego procesu i warto taką pracę wykonać. Jeśli jednak nie jesteście do niego przekonani, zadajcie sobie pytanie o to co macie do stracenia? Nic oprócz czasu. Nadal pozostaniecie w tym samym miejscu, w którym byliście i nic się nie zmieni. To bezpieczne, ale czy właśnie o to chodzi? Chodzi o to, by wyjść ze swojej strefy komfortu i spojrzeć na siebie z boku. Nie krytycznie. Uczciwie. Co macie do zyskania? Moim zdaniem co najmniej kilka furtek, które otworzycie.

We wpisie piszę:
"IV etap - listę z typami zawodów masz już w notesie, wypisz więc wszystkie swoje umiejętności oraz mocne i słabe strony, pasujące pod te zawody. Sprawdzisz w ten sposób na jakim jesteś etapie i ile pracy będzie potrzebne osiągnięcie celu. Mając takie porównanie, porozmawiaj z osobami z HR (np. w LinkedIn) i poproś o wskazówki. Niech wstępnie ocenią Twoje szanse, sprawdzisz w ten sposób, czy Wasze wnioski są do siebie zbliżone."
Dzisiaj chciałabym troszkę tę wskazówkę zmodyfikować, mianowicie - wyrzućcie punkt o przygotowaniu listy pożądanych zawodów. Zapomnijcie o nich na chwilę, za to skupcie się tylko na sobie, tak po prostu.
Przygotowałam dla Was taką przykładową tabelkę, którą możecie pobrać, zmodyfikować i dostosować pod siebie, tak by jak najlepiej Wam służyła. Aby ją pobrać, kliknijcie w poniższą grafikę:

https://www.dropbox.com/s/hwttr1pm64u3ymu/tabela%20mocnych%20stron.xls?dl=0

Tabelka jest prosta - wyszłam od umiejętności - są zupełnie przypadkowe i celowo je pomieszałam, żeby było Wam łatwiej od czegoś zacząć. W tym miejscu chodzi mi o wszystkie Wasze umiejętności, które zdobyliście przez lata Waszego doświadczenia zawodowego. I nie ma tu znaczenia to czy są ze sobą powiązane, czy każdy obszar to samodzielna twierdza. Wypiszcie wszystko z czym zetknęliście się choć na krótką chwilę.

Krok pierwszy - wypisz swoje umiejętności

Proponuję abyście zaczęli od nazwania obszaru / branży i do każdego dopisali konkretne umiejętności. Wypisując umiejętności zachęcam Was do rozdrabniania się, tutaj nie chodzi o skromność, tu chodzi o słowa klucze. Wbrew pozorom każdy z tych umiejętności podczas ostatecznej analizy przypadku może okazać się znaczący i wpłynąć na późniejszą decyzję o wyborze zawodu.

Wypisane? to super.
- Co z nich wynika?
- Gdybyście mieli ocenić profil takiej osoby, co byście o niej powiedzieli? Przy jakich projektach albo na jakim stanowisku byście chcieli z nią pracować?

Krok drugi - oceń swoje umiejętności w skali od 0 do 5

Kolejnym krokiem, jaki powinniście wykonać, jest ocena w skali od 0 do 5 tego, jak bardzo w sobie lubicie tę umiejętność oraz czy chcielibyście z nią nadal pracować. Zachęcam Was do szczerych odpowiedzi. Jeśli jest jakaś umiejętność, którą średnio lubicie albo wcale, oceńcie ją uczciwie, nawet jeśli to oznacza przyznanie zera.

Na dole tabeli zobaczycie mniejszą, z podsumowaniem Waszych wyników. Chodziło mi o to, byście szybciej w ilu miejscach przyznaliście poszczególne oceny, które przeważają i w jakiej wysokości.
Takie podsumowania zawsze jest warto robić, bo taka szybka prosta analiza też mówi o Waszym nastawieniu do siebie. Jeśli na przykład, w zdecydowanej większości wpisaliście oceny poniżej średniej, to znaczy że są to obszary, których nie lubicie i lepiej ich nie kontynuować. Warto natomiast skupić się na tych ocenionych powyżej średniej.

Przyjmijcie również pewien próg tolerancji. Mam tutaj na myśli taką żelazną granicę - nie będę brała pod uwagę tych umiejętności, które otrzymały poniżej 3 punktów albo 3 i równa się 3. W ten sposób zrobicie pierwszą selekcję.

Na koniec proponuję wypełnić kolumnę z propozycjami tych umiejętności, które są przez Was na tym etapie pożądane - i nie kierujcie się tylko perspektywami zawodowymi ale też Waszą codziennością poza pracą. Jeśli chcieliście nauczyć się jeździć konno - wpiszcie. Jeśli redagować książki albo pociąga Was copywriting - też to wpiszcie. To ćwiczenie z jednej strony pokaże Wam w jakim kierunku zawodowym moglibyście podążać (jeśli zdecydowania większość pożądanych umiejętności, które wymieniliście dotykały zawodowego obszaru) oraz to, na czym warto skupić myśli w wolnym czasie. Bo do tego, by osiągnąć sukces i nie zwariować, musicie zrobić przestrzeń na inne tematy, których realizacja da Wam poczucie sensu i siły do działania ale też będzie odskocznią od tego wiodącego tematu zmiany pracy czy zawodu.
A kto wie co przyniesie przyszłość? Może okaże się, że ten niepozorny kurs tworzenia aplikacji mobilnych bardzo szybko zapewni Wam pierwszą pracę i dalszy proces zmiany zawodu nie będzie już potrzebny :) Tego Wam naprawdę szczerze życzę!

Na koniec poprosiłam Was o wypełnienie tabelki o Wasze mocne i słabe strony. Dlaczego? Otóż dlatego, że w zestawieniu z umiejętnościami, które oceniliście wysoko i teoretycznie Wasza przyszła praca mogłaby na nich polegać, odpowiecie sobie na pytanie czy rzeczywiście - bo co z tego, że lubicie organizować przyjęcia, jak ostatecznie sami ze sobą nie jesteście jakoś szczególnie zorganizowani? Moim zdaniem to prosta droga do niepowodzenia. Co innego jest sporadycznie zorganizować przyjęcie w pracy a co innego zajmować się tym w pełnym wymiarze godzin.
Albo jeśli lubicie długo pospać to a myślicie o tym by zostać prezenterem radia, weźcie pod uwagę to, że pierwsze audycje zaczynają się bardzo wcześnie.... :)  

 Mam nadzieję, że ta tabelka pomogła Wam nazwać słowami to co siedzi w Waszych głowach :)

Pozwodzenia!
Monika
Zdjęcie pochodzi z serwisu www.pixabay.com na licencji Creative Commons CC0
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

22 kwietnia, 2016

Piątkowy FreeStyle #4

Witajcie! Z okazji tego, że mamy piąteczek, wracam do Was z kolejnym piątkowym FreeStylem :) i z nowym słówkiem. W ubiegły piątek zmierzyliście się ze zwrotem: to be in charge of . Zanim poznacie kolejne słówko, sprawdźcie ile zapamiętaliście przez ten tydzień :)


Revision:
Wstaw brakujące wyrazy w puste pola: promotion, responsible.
Since his .........., Michał is ................. for managing our team
The word for today 4
department
description: a section of a company that manage one type of work, for example finance deparment, human resources department.
example sentence:
New employee should go to the HR deparmetn forst to sign a contract. 
Ćwiczenie:
Odpowiedz na pytanie:
Where in your company do you usually keep all invoices? 
We keep them in an accounting .......
Good luck and see you next Friday! :)
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)

19 kwietnia, 2016

5 powodów, dla których warto mieć profil zawodowy na LinkedIn

LinkedIn to portal dla profesjonalistów. Jeśli nie masz jeszcze w tym portalu swojego profilu zawodowego, to polecam Ci rejestrację tam i aktywne korzystanie z portalu. Zarejestrowałam tam swój profil zawodowy w czasach, kiedy LinkedIn był jeszcze po angielsku, mało znany w Polsce. Jak się później okazało, jestem jednym z użytkowników, którzy zarejestrowali się z Polski jako pierwsi i pamiętają czasy, kiedy LinkedIn był w bardzo ograniczonej funkcjonalnie wersji. Kiedy zakładałam swój profil, nie było takich opcji jak grupy czy profile firmowe, za to portal był jedną wielką wyszukiwarką c.v.
Bardzo lubię ten portal i z czystym sumieniem mogę powiedzieć Wam, że w moim odczuciu warto mieć tam swój zawodowy życiorys. Poprzez ten portal nawiązałam wiele ciekawych zawodowych znajomości i regularnie otrzymuję oferty pracy.
W dzisiejszym wpisie chciałam podsumować zalety posiadania swojego profilu zawodowego na LinkedIn. Przydaje się zarówno dla osób pracujących w oparciu o umowy o pracę, jak również samozatrudnionych.

1. Daj się znaleźć - rekruterom i headhunterom

Od pewnego czasu zauważyłam, że rekruterzy chętniej i aktywniej korzystają z LinkedIn w poszukiwaniu kandydata odpowiadającego założeniom ich oferty pracy. Dlatego uważam i gorąco zachęcam do stworzenia profilu zawodowego na tym portalu społecznościowym dla profesjonalistów, właśnie po to, by zwiększyć swoje szanse na zdobycie nowej pracy. Wszyscy wiemy, że tradycyjna rekrutacja jest mało skuteczna - średnio jeśli nie wyślesz swojej aplikacji w ciągu maksymalnie 48 godzin od pojawienia się ogłoszenia o pracę, szanse na zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną maleją drastycznie. Zwłaszcza jeśli masz bardzo popularne i powszechne stanowisko, takie oferty cieszą ogromnym zainteresowaniem, co z resztą jest zrozumiałe. Przetestowałam to na sobie - każde zaproszenie na rozmowę w sprawie pracy pochodziło od firmy, w przypadku której udało mi się wstrzelić ze swoją aplikacją w ciągu 24 - maksymalnie 48 godzin.

Uważam, że szczęściu trzeba pomagać i stwarzać różne okazje, które pozwolą nam zrealizować nasze plany.

Dlatego jeśli planujesz zmienić pracę (albo zawód), załóż profil na LinkedIn i postaraj się o to, żeby był w miarę szczegółowo wypełniony. Ważne jest, żeby uzupełnić w nim informacje istotne dla Twojej ścieżki kariery. Jeśli więc wiesz już konkretnie jakie stanowisko Ciebie interesuje, w swoim profilu przedstaw swoje dotychczasowe obowiązki w taki sposób, by pasowały potencjalnym zadaniom na nowym stanowisku w nowej pracy. To bardzo ważne.
Jak nie raz przeglądam z czystej ciekawości różne profile, widzę, że wiele osób publikuje tam praktycznie całą ścieżkę swojej kariery. W sumie dobrze, bo czemu nie? to miejsce przecież po to powstało. Ja jednak uważam, że powinno się przygotować swój życiorys zawodowy w taki sposób, żeby nie zarzucić rekrutera niepotrzebnymi informacjami, tylko przedstawić mu to, czego poszukuje. Na przykład jesteś specjalistą ds. social media i poszukujesz podobnego stanowiska, pozostaw w swoim CV tylko te prace, które były powiązane z obszarem social media czy marketingu. Stanowisko asystentki banku zajmowane 10 lat temu to na tym etapie Twojej kariery uważam zbędna informacja. Twój życiorys powinien być jak menu w dobrej restauracji - zbyt wiele pozycji do wyboru tylko wnosi niepotrzebny chaos i utrudnia rekruterowi podjęcie decyzji o tym czy warto nawiązać z Tobą kontakt. Przecież każde dane w każdej chwili można uzupełnić, prawda?

2. Budujesz sieć kontaktów zawodowych i biznesowych, docierasz do rekruterów

Profil LinkedIn działa trochę jak Facebook ale w obszarze zawodowym. Ludzie wymieniają się wizytówkami, wzajemnie zapraszają do swoich sieci kontaktów. Na portalu dzielicie się różnymi ciekawymi wiadomościami ze swojej branży. Dzięki regularnemu śledzeniu tablicy na LinkedIn można dowiedzieć się o wielu ciekawych informacjach, które w innych okolicznościach przeszłyby niezauważone. Taka sieć kontaktów przydaje się również w pracy - łatwiej znaleźć osobę do współpracy przy projekcie lub rozpuścić wśród znajomych informację o wakacie w pracy.

Co ważne, mając swój profil zawodowy, jeśli szukasz pracy, możesz wykorzystać do tego również ten portal. Korzystając z wbudowanej wyszukiwarki, wyszukujesz rekruterów i headhunterów według lokalizacji i nawiązujesz z nimi kontakt. Pisząc do nich wiadomość, opisujesz poszukiwane stanowisko i branżę, kilka słów o swoim dotychczasowym zatrudnieniu, możesz wspomnieć o motywacji do zmiany pracy. Być może któraś z tych osób właśnie prowadzi projekt zgodny z Twoimi oczekiwaniami. A nawet jeśli w tej chwili nie prowadzi to nic nie szkodzi, za dzień lub miesiąc to może się zmienić, nigdy nie wiadomo.

3. Możesz zakładać grupy tematyczne, powiązane z Twoją branżą

Kilka lat temu na portalu pojawiła się możliwość tworzenia grup tematycznych - obecnie naprawdę jest w czym wybierać! Zdecydowanie większa część z nich to grupy prowadzone w języku angielskim, ale jeśli nie znasz tego języka, są duże szanse na to, że znajdziesz coś wśród polskich grup.
Udział w takiej grupie zawodowej na LinkedIn jest ważny na każdym etapie naszego zawodowego rozwoju - raz, że poznajesz nowe osoby, dwa, wymieniasz się informacjami, możesz zapytać członków grupy o pomoc w rozwiązaniu swojego problemu, zyskujesz wskazówki odnośnie dalszej ścieżki swojej kariery zawodowej. Naprawdę opcji jest mnóstwo i bardzo zachęcam Ciebie do udziału w takich grupach. To zawsze ciekawe doświadczenie i nauka czegoś nowego.
Może się zdarzyć, że nie ma jeszcze grupy w temacie, który Ciebie interesuje. Nic trudnego, załóż ją! Załóż grupę, zacznij zapraszać do niej innych użytkowników portalu i wspólnie podnoście swoje kwalifikacje zawodowe. Nigdy nie wiadomo co dobrego wyniknie z administrowania taką grupą a co ciekawe, to zawsze będzie dobrze wyglądało w Twoim CV :)

4. Możesz założyć profil swojej firmie i prezentować swoje usługi lub ofertę produktową

W pierwszej wersji profil firmowy na LinkedIn był zwykłą wizytówką firmy, dziś, dzięki wielu ciekawym opcjom, firma nie dość, że może komunikować się z każdym (użytkownicy portalu mogą śledzić profile firmowe i obserwować treści udostępniane przez te profile), to jeszcze w ramach profilu firmowego można w ciekawy sposób przedstawić swoje usługi i ofertę produktową. Atrakcyjnie zarządzany profil może przynieść firmie wiele korzyści biznesowych i według mnie, w wielu branżach i wielu przypadkach znacznie lepiej mieć profil firmowy na LinkedIn niż na Facebooku. Ale o tym kiedy indziej :)

5. Śledzisz rynek, zmieniające się warunki pracy, jesteś na bieżąco

Dla mnie LinkedIn to również w pewnym sensie lupa zawodowa - nauczyłam się korzystać z niego w taki sposób, by śledzić zmiany i nowości. I tak, na przykład, staram się co jakiś czas prześledzić stanowiska pracy w poszukiwaniu nowych nazw, obserwuję różnice w zakresach obowiązków w ramach tego samego konkretnego stanowiska i analizuję je pod kątem lokalizacji czy branży. Przeglądam profile zawodowe osób zza granicy i sprawdzam co wchodzi w zakres ich obowiązków. Śledzę profile różnych firm, np. Google (polecam :)  Dlaczego? No cóż, mnie to ciekawi, ale też rośnie moja świadomość sytuacji - jestem w stanie ocenić jak moje wykształcenie i zakres obowiązków różni się od średniej i czy jestem daleko w tyle - co oznacza mniejsze szanse na znalezienie dobrze płatnej pracy na tym stanowisku, czy może jestem raczej w górnej granicy i nie muszę obawiać się konkurencji podczas ewentualnej rekrutacji. Zgoda, to wszystko jest bardzo niemiarodajne, ale i tak, mimo wszystko dostarcza mi wielu wskazówek do kierowania swoją ścieżką zawodową.

Pamiętaj, rynek pracy zmienia się obecnie błyskawicznie - pracodawcy mają coraz wyższe wymagania, młodsze pokolenia, choć zazwyczaj mniej doświadczone, często są atrakcyjniej wykształcone, jeśli nie będziesz zdobywał informacji o kwalifikacjach i umiejętnościach pożądanych na danym stanowisku, szybko staniesz się nieatrakcyjny dla pracodawcy i znalezienie fajnej, atrakcyjnej pracy będzie graniczyło z trudem. Co zrobisz, takie czasy, że nawet po 40-tce czy 50-tce musimy stale trzymać rękę na pulsie.

Jeśli jeszcze nie masz swojego profilu zawodowego na LinkedIn to gorąco zachęcam Ciebie do założenia go. Pomijając aspekty zawodowe, to bardzo atrakcyjna i wartościowa platforma do utrzymywania znajomości zawodowych :)

Monika
Zdjęcie pochodzi z serwisu www.pixabay.com na licencji Creative Commons CC0
Dziękuję, że dzielisz się tym wpisem ze znajomymi! :)